Blog Bohdana Wyżnikiewicza

Gospodarka widziana z dystansu

2010-02-09 18:35

Zakaz palenia, wzrost bezrobocia i inne skutki zakazu

Przeczytałem właśnie na Onecie: „Wzrost bezrobocia o 0,5 proc. oraz spadek obrotów w restauracjach i pubach to skutki wprowadzenia w życie całkowitego zakazu palenia w miejscach publicznych – uważają eksperci Konfederacji Pracodawców Polskich (KPP)”.

 

Rozumowanie KPP jest następujące: jeżeli w 50 tysiącach polskich restauracji zatrudniających średnio siedem osób jedna czwarta zwolni połowę pracowników, to pracę straci w Polsce 40 tys. osób.

 

Osobiście jestem zagorzałym przeciwnikiem palenia i wiadomość o planowanym całkowitym zakazie palenia w restauracjach przyjmuję z zadowoleniem. Trudno jest też mi zgodzić się z tak katastroficznymi skutkami wprowadzenia tego zakazu, jak ocenia to KPP.

 

Po pierwsze, wiele krajów Europy wprowadziło już taki zakaz i istnieją precedensy. Początkowe obawy podobne były do przedstawionych wyżej. Krótko po wprowadzaniu zakazu palenia rzeczywiście robiło się w knajpach luźniej, ale po jakimś czasie sytuacja wracała nieomal do normy. Dużo bardziej dokuczliwy dla palaczy zakaz palenia w samolotach czy w pociągach nie spowodował upadku transportu osobowego. Już teraz można spotkać restauracje z pełnym zakazem palenia.

 

Po drugie, wiele osób, które dotychczas unikały niektórych restauracji, będzie do nich chodzić, właśnie dlatego, że będzie można wreszcie oddychać powietrzem bez dymu papierosowego. Ja jestem jedną z takich osób. Podział na strefę dla palących i niepalących często był fikcją.

 

Po trzecie, zmniejszać będzie się nadal nadumieralność z powodu biernego palenia. Chodzi tu zarówno o bywalców restauracji, jak i o biedny personel, który musi całymi dniami wdychać dym papierosowy. Ten fakt jest najważniejszym argumentem za wprowadzeniem zakazu palenia.

 

Przypuszczam, że korzyści zdrowotne z zakazu palenia znacząco przeważą starty, a wzrost bezrobocia oczekiwany przez KPP jest, moim zdaniem, wyraźnie zawyżony.

2010-01-11 21:51

Krok wstecz

Ostatnie działanie Minister (stwa) Pracy i Opieki Społecznej zdumiało mnie, co już rzadko mi się zdarza. Projekt ustawy zmieniającej ustawę o emeryturach kapitałowych oznacza demontaż II filara systemu emerytalnego w Polsce. Mam nadzieję, że ludzie zorientują się, że ktoś chce im obniżyć emerytury i zaczną głośno protestować.

Wygląda na to, że dla osiągnięcia krótkotrwałych korzyści budżetowych Minister (stwo) zamierza odejść od długookresowej reformy. Do niedawna jeszcze mogliśmy być dumni z faktu, że nasz kraj wprowadził nowatorski system emerytalny, że potrafimy wnieść Europie i światu rewolucyjne, choć wzorowane na krajach Ameryki Południowej, nowoczesne rozwiązania systemowe. A tu nagle wychodzi na mównicę przedstawicielka rządu i mówi reformie emerytalnej „… oddalaj się”, lub coś w tym stylu.

Na tym pomyśle, (mam nadzieję, że ktoś się w końcu ocknie), poza emerytami, prestiżem kraju, który nie potrafi konsekwentnie wprowadzać reform, straci także rynek kapitałowy, na którym zabraknie ważnych inwestorów instytucjonalnych.

2009-12-24 0:03

Przypadkowo znalazłem wpis “Przychodzi taki czas…”

Przypadkiem znalazłem  znakomity blog Trystera “Przychodzi taki czas gdy trzeba powiedzieć sprawdzam” - link poniżej.

http://blogi.ifin24.pl/trystero/2009/12/23/przychodzi-taki-czas-gdy-trzeba-powiedziec-%E2%80%98sprawdzam%E2%80%99/

Autor opisuje w nim pewną prognozę i trwanie w błędnych opiniach przez zezowatego zorro, agresywnego blogera, który w niewybredny sposób atakował moją osobę. Przytoczę kilka fragmentów analizy Trystera:

“24 marca 2009 roku Zezowaty Zorro napisał: Najpóźniej w III kw. Polska będzie w recesji. Uważnie obserwujcie i notujcie sobie w pamięci, kto co wam mówi o gospodarce, żeby osądzić post factum, kto jest idiotą, a kto szamanem.

W trzecim kwartale 2009 roku PKB wzrósł w Polsce o 1,7%. Polska nie wpadła w recesję do III kwartału, nie jest w recesji teraz. Wzrost gospodarczy w 2009 roku wyniesie sporo powyżej 1%. Tak więc podstawową kwestię mamy już rozstrzygniętą. Tym niemniej, z kronikarskiego obowiązku dodam, że jeszcze 23 lipca Zezowaty Zorro pisał: Za cały rok 2009 prawdopodobnie będziemy mieli lekką recesję, pomimo nieprawdopodobnego, stadnego optymizmu.*

i dalej

zakończę cytatem z blogu Zorro, który bloger skierował do doktora nauk ekonomicznych, znakomitego statystyka i byłego szefa GUS Bohdana Wyżnikiewicza: Nie czytam od tego czasu jego wypracowań i nie będę pytał nawet o godzinę. Jest dla mnie profesjonalnym pajacem.

* Oczywiście Zorro nie pomylił się w swojej prognozie. W Polsce jest recesja a dane sfałszowano. Omamieni medialną propagandą ludzie nie zdają sobie  sprawy, że ograniczyli konsumpcję choć wydają więc niż rok temu. Prognozy szamana nigdy nie są chybione. To dane są fałszowane, o czym wie każdy, a kto nie wie ten nie widzi różnicy pomiędzy idiotą a szamanem. Szaman ma zawsze rację.[...]

Naprawdę bardzo łatwo jest za pomocą cwaniackiego języka, kilku sztuczek retorycznych i aroganckiej pychy, którą wielu przyzwoitych ludzi myli niestety z kompetencją, stworzyć wrażenie, że ma się spore doświadczenie na rynkach i pokaźny zasób wiedzy. Każdą merytoryczną uwagę o pomyłkach w tekście można zbywać grubiańskimi uwagami o tym, że przyszłość pokaże kto miał rację. Można wyśmiewać ‘grzebanie w danych’ i wiedzę ekonomiczną sugerując, że nic nie zastąpi zdrowego rozsądku, którym obdarzony jest wyjątkowy bloger.

Ale takiej maskarady nie można ciągnąć w nieskończoność. Prędzej czy później ktoś powie ’sprawdzam’. Tylko moim zdaniem,  ’sprawdzam’, dla własnego dobra, powinni powiedzieć czytelnicy.”

Tyle cytatów Trystero. Nie wiem kim jest, ale serdecznie mu dziękuję za szeroką analizę twórczości zz., wnioski z tej analizy i pochlebne słowa pod moim adresem. Osobiście nie miałbym ani czasu ani ochoty na takie zajęcie, gdyż podobnie chybione opinie wielokrotnie padają pod moim adresem - zorro wyróżnia się tylko natężeniem agresji. Ocenę całej tej sprawy pozostawiam czytelnikom.

Jeszcze raz serdeczne życzenia Wesołych Świąt, a dla Tystero dodatkowo uścisk dłoni.

PS. 28 grudnia. Odezwał się zezowaty Zorro pisząc do mnie list na mój adres poczty elektronicznej. Posługując się wylewnymi uprzejmościami naszpikowanymi złośliwwościami domaga się sposotowania swoich jakoby “przeinaczonych” treści, przytoczenia źródeł internetowych powołując się na prawo prasowe. Jak każdy może się przekonać, cytowałem blogera Tystero i jego zdanie o zz,  przy czym rzeczywiście znalazły się trzy cytaty z zezowatego w tym dwa w sprawie PKB. Zainteresowani odnajdą bez trudu dwa wpisy, gdyż jest podana data ich pojawienia się, a cytat zawierający obraźliwe określenie mojej osoby widziałem na blogu P. Kuczyńskiego i został on następnie - na moją usilną prośbę i z pewnym ociąganiem się - usunięty przez P.Kuczyńskiego.

Jeżeli cytaty z zz są nieprawdziwe, w co wątpię, to gotów jestem umieścić stosowne sprostowanie. Nie miałbym nic przeciwko temu, żeby ktoś, kto ma nadwyżki czasowe zajął się tym i podzielil się ze mną rezultatmi poszukiwań. Jak podaje Tystero:

Wszystkie cytaty w artykule, zaznaczone kursywą, pochodzą ze strony http://zezorro.blogspot.com/

Zz wpadł we własne sidła: anonomowość pozwala mu na bezkarne wyzywanie ludzi z imienia i z nazwiska, a tu nagle chce się chronić prawem prasowym i domaga się licencji na cytowania.

PS2. 28 grudnia wieczorem.

Zadałem sobie trochę trudu i poszukałem oryginalnych zapisów zz w jego blogu., które wykorzystałem w moim powyższym wpisie. Poszło łatwiej niż przypuszczałem. I co się okazało? Wbrew twierdzeniom zz, Tystero podał wierne cytaty z zz, poprawił tylko nieznacznie ortografię. Doszukałem się jeszcze fragmentu na mój temat, jak przypuszczam, co wyjaśnia niezrozumiały poprzednio dla mnie wątek szamaństwa i potwierdza trafność tytułu wpisu Tystero: przychodzi taki czas gdy trzeba powiedzieć sprawdzam. Oto powtórzone cytaty wraz ze źródłem:

Najpóźniej w IIIkw. Polska będzie w recesji. Uważnie obserwujcie i notujcie sobie w pamięci, kto co wam mówi i gospodarce, żeby osądzić post factum, kto jest idiotą, a kto szamanem.
Rejestrujcie wypowiedzi dr. W nt danych makro, bezrobocia i koniunktury.

http://zezorro.blogspot.com/2009_03_01_archive.html

Za cały rok 2009 prawdopodobnie będziemy mieli lekką recesję, pomimo nieprawdopodobnego, stadnego optymizmu.

http://zezorro.blogspot.com/2009_07_01_archive.html

Nie czytam od tego czasu jego wypracowań i nie będę pytał nawet o godzinę. Jest dla mnie profesjonalnym pajacem.

http://zezorro.blogspot.com/2009/06/nie-dyskutujemy-z-nadetymi.html

Tyle cytaty z zz i mam nadzieję, koniec sprawy. Czytelnikom pozostawiam ocenę całej tej sytuacji.

2009-12-20 17:10

Trzy lata na blogu

Nieomal niepostrzeżenie minął nam trzeci rok na blogu. Dużo się w tym czasie zmieniło. Liczba ekspertów wzrosła z sześciu do osiemnastu. Niektórzy dawni odzywają się od sporadycznie (jeden milczy już prawie dwa lata), nowi podobnie. Zadziwił mnie styl jednego bloga z ostatniego nabytku eksperckiego: ni to notatki robocze, ni to zrozumiałe, ni to po polsku… Okazuje się, że na blogu finansowym najbardziej popularne są wpisy prawnika i inżyniera, a jeden blog ekspercki przekształcił się w czat obfitujący w liczne utarczki słowne z niewielkim ładunkiem merytorycznym.

Mimo wprowadzania nowych rozwiązań pogorszył się standard obsługi informatycznej bloga, ostatnio przez 3 tygodnie nie pojawiały się nowe komentarze w kolumnie z prawej strony, czasami w weekendy nie można otworzyć strony.

Na temat fachowości wielu komentarzy wolę się nie wypowiadać, częste jest pojawianie się wierutnych bredni.  Ktoś nie daje wiary statystyce i upiera się przy opinii swojego dziadka z zapadłej wioski. Ktoś napisał w komentarzu, że w USA banki tworzą 60 procent PKB i nie wzbudziło to niczyjej reakcji. W ogóle, gospodarka Stanów Zjednoczonych przedstawiana jest w komentarzach jako diabeł wcielony. Dziw, że jeszcze zipie, sądząc po komentarzach z mijającego roku. Nie tyle brak fachowości, ile ogromny ładunek agresji przy jakiejkolwiek próbie wyjaśnienia nierozumienia mechanizmów ekonomicznych czy zjawisk przez piszących do mnie wielu (choć nie wszystkich) czytelników bloga jest moim największym rozczarowaniem. Jestem przedmiotem ataków z racji moich poglądów na wprowadzenie euro do Polski oraz burzenia nieprawdziwego przekonania wielu o wyższości europejskiego modelu gospodarczego nad amerykańskim. Właściwie każdy mój pogląd jest od razu kontestowany. Specjalnie mnie to nie dziwi, drażni natomiast brak dyskusji merytorycznej.

W blogbanku jest zwyczaj, wynikający z regulaminu, że blogi o charakterze publicystycznym lub bliskie temu charakterowi pojawiają się w kategorii głównych informacji bakier.pl. Nie tylko w moim przypadku, takie teksty są przedmiotem niewybrednych i obraźliwych ataków. Postanowiłem więc ograniczać pisanie tego rodzaju blogów. Rozumiem, wolność słowa, nieskrępowana swoboda wypowiedzi, zatem korzystając z podobnej swobody, ograniczę dostarczanie pretekstów do wyzwisk.

Życzę wszystkim czytelnikom mojego bloga dobrych Świąt Bożego Narodzenia.

 

2009-11-17 18:08

Ranking nieskorumpowanych

Ranking skorumpowanych - Polska jak Bhutan, tak portal Onet zatytułował informację o kolejnym rankingu postrzegania korupcji Transparency International. Nastąpiło, jak ma to miejsce często, nadużycie, pierwsze miejsca zajęły kraje wolne od korupcji, a nie kraje najbardziej skorumpowane.

Polska awansowała z 58 na 49 pozycję w rankingu. To niewątpliwy sukces wynikający z szeroko zakrojonych akcji policji i CBA, pokazowych aresztowań, rozwoju śledztw w sprawie korupcji w piłce nożnej czy doniesień o szeroko stosowanych podsłuchach. Akcje represyjne są skuteczne, ale chodzi o zmianę postaw i zachowań.

Przypomniała mi się historia sprzed 29 lat, kiedy to udałem się urzędu celnego dla oclenia auta sprowadzonego przeze mnie z Niemiec. Obowiązywało wówczas prawo, że cło było obliczane jaki iloraz ciężaru auta razy stawka. Opróżniłem samochód ze wszystkich zbędnych ciężarów (dywaniki, narzędzia itd.). Po odstaniu w kolejce przyszedł celnik i przy otwartej kurtynie zażądał łapówki za oszustwo na wadze. Gdyby utrzymać standardy z PRL, znaleźlibyśmy się w rankingu postrzegania korupcji jeszcze kilkadziesiąt miejsc niżej niż obecnie.

Pewien mój znajomy, uczestnik Powstania Warszawskiego, znalazł się po wojnie w Nowej Zelandii. kraju o najniższym wskaźniku korupcji w 2009 roku. Kiedy po powrocie do Polski miał udać się jakiegoś urzędu coś załatwić poradzono mu zabrać ze sobą czekoladki dla urzędniczki. Nigdy tego nie zrobię, powiedział, przecież mnie natychmiast aresztują.

Nie jest przypadkiem, że wśród krajów o najniższym wskaźniku korupcji przeważają kraje najwyżej rozwinięte gospodarczo.

2009-11-06 19:36

List otwarty

Wraz z grupą 33 ekonomistów podpisałem list otwarty do premiera w sprawie ostatniego zamieszania wokół OFE. Mam nadzieję, że ukaże się on w jutrzejszej prasie. Poniżej zamieszczam “kopię” tego listu za blog.rp.pl

Panie Premierze,

Z najwyższym niepokojem odbieramy zapowiedzi Pana rządu dotyczące działań w obszarze finansów publicznych planowanych w 2010 roku. Trudno wśród nich znaleźć prawdziwych reform, które stworzyłyby warunki do pomyślnego rozwoju Polski. Są natomiast działania, które w dłuższym okresie mogą doprowadzić finanse publiczne do załamania. Narażają też całe pokolenia przyszłych emerytów na niskie emerytury i niski poziom życia. Do tych propozycji zaliczamy w szczególności zasilenie budżetu państwa środkami z Funduszu Rezerwy Demograficznej oraz propozycję przesunięcia znacznej części składki z drugiego filara systemu emerytalnego z powrotem do ZUS.

Na pewno Pan pamięta, że w wyniku reformy systemu emerytalnego przeprowadzonej w 1999 roku Polska jest jednym z niewielu krajów na świecie, w którym przestał lawinowo narastać ukryty dług publiczny związany z wypłatą emerytur coraz liczniejszym pokoleniom seniorów. W 1999 roku podpisano wieloletnią, międzypokoleniową umowę społeczną, która określiła, że emerytury będą wypłacane z dwóch części systemu: z ZUS i z systemu Otwartych Funduszy Emerytalnych (OFE). W długim okresie część emerytur wypłacana z ZUS miała rosnąć w tempie zbliżonym do dynamiki PKB. System OFE miał zaś umożliwić zwiększenie emerytur i ograniczenie ryzyka dzięki wykorzystaniu możliwości, jakie dają rynki finansowe oraz inwestowanie części środków w innych krajach. Docelowo system OFE miał również inwestować coraz mniejszą część aktywów w obligacje rządu, a większą w inne instrumenty finansowe oferujące wyższą stopę zwrotu w długim okresie i wspierające rozwój realnej gospodarki. Obecne propozycje rozważane publicznie przez przedstawicieli Pana rządu podważają założenia reformy emerytalnej. W miejsce stabilnego dwufilarowego systemu tworzą znów monopol państwa.

Propozycje zgłoszone przez Ministrów Pracy i Finansów są groźne dla Państwa i obywateli. Naruszają zaufanie do systemu emerytalnego. Do tej pory Polacy traktowali środki zgromadzone w OFE jako własne oszczędności, z których będą mogli skorzystać po przejściu na emeryturę. Ministrowie proponują, żeby znaczną część przyszłej składki emerytalnej odebrać OFE i przekazywać do ZUS. Kto jednak zagwarantuje obywatelom, że w przyszłości nie pojawi się kolejny rząd, który „w potrzebie chwili” nie zabierze z OFE składek już zebranych? To tylko krok od standardów argentyńskich, gdzie znacjonalizowano fundusze emerytalne. Polacy dobrze wiedzą, że ZUS nie inwestuje, tylko na bieżąco wydaje wszystkie środki na wypłatę emerytur. Będzie to zatem postrzegane – i słusznie – jako pozbawienie Polaków części własnych oszczędności. Ponadto, OFE były weryfikatorem jakości prowadzonej polityki finansowej państwa. Wbrew twierdzeniom Ministra Finansów Pańskiego rządu zarządzają portfelem obligacji. Mogą też odmówić ich kupna, gdy oczekują wzrostu rentowności, na przykład w wyniku silnego wzrostu deficytu budżetowego. Natomiast ZUS będzie te obligacje „kupował z automatu” Tym samym wracamy do standardów prowadzenia polityki gospodarczej sprzed 1989 roku.

Panie Premierze, zdajemy sobie sprawę, że system OFE wymaga zmian. O tych zmianach pisaliśmy wielokrotnie. Trzeba zmniejszyć koszty akwizycji; trzeba wprowadzić prawdziwy benchmark (portfel porównawczy); trzeba wprowadzić profesjonalne metody strategicznej alokacji aktywów i oceny ryzyka; trzeba stopniowo znosić ograniczenia do inwestowania za granicą i zwiększyć możliwości inwestowania w instrumenty inne niż obligacje rządowe trzeba wprowadzić różne rodzaje funduszy, dostosowane do wieku uczestników systemu; trzeba się zdecydować, czy inwestowanie OFE powinno być aktywne czy pasywne i odpowiednio dostosować strukturę opłat; trzeba obniżyć koszty funkcjonowania OFE; trzeba zmienić wiele innych parametrów systemu, który dojrzał do takich zmian po 10 latach. Te działania pozwolą na lepsze funkcjonowanie systemu i na uzyskanie wyższych emerytur w przyszłości. Niestety propozycje zgłaszane przez Ministrów Pracy i Finansów Pana rządu uniemożliwiają dokonanie większości tych bardzo pożądanych zmian.

Zwracamy uwagę na moment, w którym pojawiły się propozycje zgłaszane przez Ministrów Pracy i Finansów Pana rządu. W wyniku zaniechania reform i spowolnienia gospodarczego wywołanego globalnym kryzysem doszło do radykalnego wzrostu deficytu sektora finansów publicznych. Jest prawie pewne, że przekroczymy próg ostrożnościowy dotyczący długu publicznego zapisany w ustawie o finansach publicznych, czyli 55% PKB. Jest również prawdopodobne, że możemy przekroczyć próg 60% PKB zapisany w Konstytucji. W tej sytuacji, wobec – jak ujmują to przedstawiciele rządu - braku możliwości przeprowadzenia śmiałych reform, z uwagi na groźbę nieusuwalnego weta Prezydenta, Pana rząd podejmuje próby kreatywnego budżetowania na skalę niespotykaną po 1989 roku. W taki sposób nie rozwiążemy problemów finansów publicznych. Przesuniemy je jedynie w czasie.

Oczekujemy od Pana rządu otwartej postawy, szacunku dla partnerów społecznych i biznesowych, respektowania długoterminowych zobowiązań podjętych wobec wyborców. Chcemy wierzyć, że Pana rząd nie będzie uciekał się do metod psujących państwo i zagrażających naszej przyszłości oraz wykaże stanowczość w realizowaniu zapowiadanych reform.

List podpisali ekonomiści:

Anita Abramowska-Kmon, Piotr Białowolski, Jakub Borowski, Katarzyna Budnik, Maciej Bukowski, Agnieszka Chłoń-Domińczak, Piotr Ciżkowicz, Sebastian Dyrda, Marek Góra, Bogusław Grabowski, Mirosław Gronicki, Jakub Growiec, Janusz Jankowiak, Marcin Kolasa, Zbigniew Kominek, Andrzej Kondratowicz, Irena Kotowska, Piotr Lewandowski, Paweł Opala, Witold Orłowski, Dorota Pelle, Jolanta Perek-Białas, Ryszard Petru, Artur Pollok, Maciej Reluga, Anna Ruzik, Krzysztof Rybiński, Adam Ślawski, Jerzy Thieme, Joanna Tyrowicz, Wiktor Wojciechowski, Łukasz Woźny, Bohdan Wyżnikiewicz, Julian Zawistowski

2009-11-03 17:45

Kiedy reformować…

W dziesiejszym (2 listopada) serwisie bankier.pl jest przedrukowany z miesięcznika Nowy Przemysł wywiad z min. Michałem Bonim pod tytułem ”Mówienie reformach w kryzysie to mitologia”. Poniżej fragment tego wywiadu:

“To ekonomiści mówią o wielkim kryzysie. W 2000 i 2001 r. było dużo gorzej - i jakoś nikt wtedy reform nie proponował, ani rząd Buzka w końcówce, ani rząd Millera po silnym zwycięstwie. Więc gadanie o reformach w kryzysie to mitologia. Reformy zawsze są potrzebne, bo świat szybko się zmienia. Ale potrzebne są reformy skuteczne. Ci, którzy przez 10 lat nie potrafili wprowadzić ograniczenia przechodzenia na wcześniejsze emerytury (fundamentalna sprawa!), teraz hałasują na temat reform…”

Jestem odmiennego zdania niż min. Boni. Uważam, i napisałem o tym w 1987 roku w wydanej przez PWE książce pt. “Zmiany strukturalne w gospodarce. Prawidłowości i ograniczenia”. Wykazałem w niej, że reformy przeprowadzane w czasie niskiego wzrostu gospodarczego dają lepsze i trwalsze efekty niż reformy przeprowadzane w czasie wysokiego wzrostu gospodarczego.

Prawidłowość, o której piszę, jest niezależna od systemu gospodarczego, co wykazałem to na przykładach dla Polski, Jugosławii i Francji. Z mojego dorobku teoretycznego, którym była wydana jako książka  rozprawa doktorska obroniona na Uniwersytecie Warszawskim nie korzystają politycy. Zdanie z wywiadu z min. Bonim, które podane jest w tytule informacji portalu bankier.pl poruszyło mnie na tyle, że zdecydowałem sie napisać te kilka słów. Okres spowolnienia, to najlepszy czas reformy!

2009-10-13 11:08

Kto zechce być urzędnikiem?

Od pewnego czasu ekonomiści z krwi i kości przestają się decydować na obejmowanie stanowisk rządowych. Powód? Paranie się polityką przez ekspertów coraz częściej fatalnie się dla nich kończy. Są wmanipulowywani w różne afery, stają się przedmiotem ataków medialnych, a niektórzy pełnią rolę dyżurnych wrogów ludu. Praca w sektorze prywatnym czy w nauce co prawda nie stawia ich codziennie przed kamerami czy mikrofonami, ale za to korzyści materialne bywają większe, a stresy mniejsze.

 

Ostatnie wydarzenia mogą przyczynić się do rezygnacji z pracy czy zamiaru pracy w administracji urzędników niższego szczebla. Okazuje się mianowicie, że służby centralne podsłuchują na potęgę setkę urzędników resortu skarbu. Nawet najuczciwszy urzędnik może stać się bohaterem stenogramów podsłuchów rozmów wyciekających do prasy. Wystarczy, że zadzwoni do niego inny urzędnik, który ma coś na sumieniu. Wystarczy wyrwany z kontekstu fragment rozmowy.

 

Niewątpliwa korzyść z ujawniania zapisów rozmów, to, mam nadzieję, większa wstrzemięźliwość w używaniu wulgaryzmów w rozmowach telefonicznych przez prostackich polityków czy urzędników.

 

Konsekwencje gospodarcze aktywności służb specjalnych mogą doprowadzić do wielce niekorzystnych zjawisk:

 

-         coraz mniej osób o dobrym przygotowaniu merytorycznym zechce pracować w administracji rządowej czy samorządowej,

-         nastąpi kroczący paraliż decyzyjny z obawy o posądzenia o przekręty czy nepotyzm.

 

W rezultacie i tak już ospale działająca biurokracja zacznie działać jeszcze bardziej ospale.

2009-10-07 14:05

Ciarki mi przeszły po plecach

po lekturze dzisiejszego komunikatu Eurostatu zawierającego kolejne przybliżenie zmian PKB w drugim kwartale roku w stosunku do drugiego kwartału poprzedniego roku w krajach Unii Europejskiej, krajach EFTA, Stanach Zjednoczonych i w Japonii. Oto wybór najgorszych rezultatów:

 

Strefa euro –4,8 proc.,

Unia Europejska –4,9

Litwa –20,4

Łotwa –17,7

Finlandia –8,9

Rumunia –8,7

Irlandia –7,3

Węgry –7,3

Czechy –5,5

Słowacja –5,3

 

Japonia –7,2

Stany Zjednoczone –3,8 proc.

 

Ameryka znowu lepsza od Europy, pisałem o tym wielokrotnie na tym blogu. Niektórzy ogłaszali już pogrzeb gospodarki USA i jej waluty, ale byli w błędzie. O moich „poszukiwaniach” śladów recesji – jak to podsumował bankier.pl – pisałem w powakacyjnym sierpniowym blogu.

 

Japonia nadal dołuje, mimo wzrostu PKB w drugim kwartale o 0,6 proc.

 

Kraje EFTA notują spadek w przedziale –2.1, –3,1. Wypadają one znacznie lepiej od Strefy euro i reszty Unii, co o niczym nie przesądza, jeżeli chodzi o wpływ posiadania lub nieposiadania waluty europejskiej na wzrost gospodarczy.

 

Nie będę pisał o Polsce, bo jak jest, każdy widzi, choć niektórzy widzą inaczej.

 

2009-09-25 22:34

Mission impossible czyli próby „zastąpienia” PKB

Muszę przyznać, że z pewnym zaskoczeniem obserwuję zamęt wokół PKB. Jakiś czas temu, przy komentowaniu komunikatu GUS napisałem w felietonie do Rzeczpospolitej, że PKB jest moim kandydatem na bohatera sezonu. Nawet nie przypuszczałem, że tak się rzeczywiście stanie. Namawiałbym redaktorów The Warsaw Voice, by rozważyli tę kandydaturę jako laureata „krzesła roku 2009”.

Cała sprawa polega na grubym nieporozumieniu i dziwię się, że kilku noblistów dało się namówić na uczestnictwo w zespole, któremu przewodniczył Joseph Stiglitz. Z góry bowiem było wiadomo, że jest rzeczą niemożliwą zastąpienie PKB innym, naprędce sporządzonym wskaźnikiem, który nie miałby tzw. wad PKB i równocześnie satysfakcjonowałby polityków poprzez ogarnięcie niemierzalnych parametrów, takich jak skuteczność władzy, zadowolenie obywateli, czy wreszcie satysfakcję społeczną ze sprawiedliwego rozkładu dochodów. Koncert życzeń jest dłuższy, nie będę go tu przytaczał.

Nieporozumienie wzięło się stąd, że ktoś wpadł na pomysł, żeby PKB, który został pomyślany i zaprojektowany jako miernik wartości nowowytworzonej spełniał dodatkowo wiele innych zadań wspomnianych wyżej. To jakby wyrażać rozczarowanie z faktu, że termometr lekarski mierzy tylko temperaturę ciała pacjenta, a nie formułuje diagnoz choroby.

Polecam tekst Witolda Gadomskiego w Gazecie Wyborczej z poniedziałku 21 września „Czym zastąpić PKB”, w którym wyjaśnionych zostało wiele nieporozumień z raportu zespołu Stiglitza „Wielkie oszustwo PKB”. Katalog zarzutów wobec PKB w niczym mnie nie zaskoczył, były one znane od dawna. Oczywiście, poza krytyką koncepcji PKB sprawa nowego wskaźnika nie posunęła nie naprzód, bo nie mogła się posunąć.

Wkrótce ukaże się mój felieton w Parkiecie na ten temat. Konkluzje z tego felietonu rozwinę w kolejnym wpisie.