W dziesiejszym (2 listopada) serwisie bankier.pl jest przedrukowany z miesięcznika Nowy Przemysł wywiad z min. Michałem Bonim pod tytułem ”Mówienie reformach w kryzysie to mitologia”. Poniżej fragment tego wywiadu:
“To ekonomiści mówią o wielkim kryzysie. W 2000 i 2001 r. było dużo gorzej - i jakoś nikt wtedy reform nie proponował, ani rząd Buzka w końcówce, ani rząd Millera po silnym zwycięstwie. Więc gadanie o reformach w kryzysie to mitologia. Reformy zawsze są potrzebne, bo świat szybko się zmienia. Ale potrzebne są reformy skuteczne. Ci, którzy przez 10 lat nie potrafili wprowadzić ograniczenia przechodzenia na wcześniejsze emerytury (fundamentalna sprawa!), teraz hałasują na temat reform…”
Jestem odmiennego zdania niż min. Boni. Uważam, i napisałem o tym w 1987 roku w wydanej przez PWE książce pt. “Zmiany strukturalne w gospodarce. Prawidłowości i ograniczenia”. Wykazałem w niej, że reformy przeprowadzane w czasie niskiego wzrostu gospodarczego dają lepsze i trwalsze efekty niż reformy przeprowadzane w czasie wysokiego wzrostu gospodarczego.
Prawidłowość, o której piszę, jest niezależna od systemu gospodarczego, co wykazałem to na przykładach dla Polski, Jugosławii i Francji. Z mojego dorobku teoretycznego, którym była wydana jako książka rozprawa doktorska obroniona na Uniwersytecie Warszawskim nie korzystają politycy. Zdanie z wywiadu z min. Bonim, które podane jest w tytule informacji portalu bankier.pl poruszyło mnie na tyle, że zdecydowałem sie napisać te kilka słów. Okres spowolnienia, to najlepszy czas reformy!
Czy to wynika tylko z tego, że w trudnych czasach społeczeństwo łatwiej akceptuje nawet trudne reformy i rządzący mają niejako dobry pretekst do podejmowania takich reform? Czy jeszcze z czegoś?
Panie maxi-driverze, reakcji społeczeństwa nie brałem pod uwagę. Chodzi tu raczej o skuteczność reform w zależności od fazy cyklu koniunkturalnego, w której to fazie podejmowane są reformy.
A jakich reform Pan oczekuje ?
Lista obszarów gospodarki i życia społecznego do reformowania jest długa. Wymienię kilka ważnych: finanse publiczne z czym wiąże się seria reform dotyczących wydatków na tzw. cele społeczne, zmiana waluty na europejską, dokończenie prywatyzacji, szkolnictwo wyższe. Inne dziedziny to choćby usprawnienie partnerstwa publiczno-prywatnego. Tyle pilnyvh reform przyszło mi do głowy w ciągu 1 minuty, mółbym jeszcze wiele dorzucić po głębszym zastanowieniu się. Wystarczy przejrzeć spis zaległości zobowiązań z ramach wprowadzania acquis communautaire.
Witam
No i wbrew zapowiedziom mamy propozycję „reformy” reformy emerytalnej. Rząd zamiast wzorem Niemiec rozważać wydłużenie okresu aktywności zawodowej, a przede wszystkim dokonać istotnych zmian w funkcjonowaniu KRUS-u, zmienić funkcjonowanie tzw. “mundurówek” ogranicza się do przesunięcia pieniędzy z OFE do ZUS. Ciekaw jestem jak minister Grad i spółka chce dokonać prywatyzacji w przyszłym roku, na tak wielką skalę, zabierając tak znaczne sumy z systemu OFE. Coś mi się tu nie bilansuje. Rządzący (lepszych na horyzoncie nie widać) –mimo wad w funkcjonowaniu funduszy emerytalnych- chyba zapominają o roli jakie one odgrywają na naszym płytkim rynku kapitałowym oraz w finansowaniu deficytu budżetowego.
Przy całej „kulawości” nowego systemu, jednak pieniądze przyszłych emerytów pozwalały utrzymać znaczną część spółek publicznych w polskich rękach ( nie chcę tu przesadzać z nacjonalizmem). Twórcy tego nowego pomysłu zapominają, że dzięki udziałom w spółkach system emerytalny był dofinansowany w postaci dywidend, które od 10 lat wyniosły na rzecz OFE parę miliardów złotych. Ciekawy argument ministra Rostowskiego: „Po zmianie prowizje mogłyby zostać w kieszeniach emerytów”!!!
Taka reforma, to krok wstecz, czyli antyreforma.
Mam pytanie ad. jednej z wymienionych przez Pana koniecznych reform. Dlaczego akurat zmiana waluty na europejską jest aż tak ważna i korzystna dla RP? Nie wszystkie kraje weszły do strefy euro i do dziś nie ma tam żadnych ciążeń w tym kierunku? Mnie się “euro” trochę kojarzy z utratą suwerenności i że to służy głównie rekinom finansowym Europy.
Pozdrawiam
Polecam lekturę kolejnych raportów NBP na temat kosztów i korzyści z wejścia Polski do strefy euro. Co ważne, autorzy raportów nie są euroentuzjastami.