Blog Bohdana Wyżnikiewicza

Gospodarka widziana z dystansu

Archiwum: maj 2009

2009-05-29 14:56

Pierwszy kwartał na plusie

Komunikat GUS o zmianie PKB w pierwszym kwartale mógł zdziwić tylko nieprofesjonalistów. Uważam się za umiarkowanego optymistę i oczekiwałem rezultatu tego rzędu. Zespół kierowany przeze mnie w IBnGR miesiąc temu prognozował tempo wzrostu 0,5 proc., GUS oszacował je na 0,8 proc. Jest to pierwszy szacunek, w ciągu roku może on zostać jeszcze skorygowany.

 

W Polsce przyjęto posługiwanie się tempem wzrostu do kwartału sprzed roku bez eliminacji sezonowości w cenach stałych poprzedniego roku. W połowie maja Eurostat podał szacunki PKB dla krajów Unii w pierwszym kwartale, tyle, że w zupełne innej konwencji. Tempo wzrostu wyliczono w cenach stałych roku 2000 na danych oczyszczonych z sezonowości.

 

W konwencji stosowanej przez Eurostat polski PKB wzrósł w pierwszym kwartale o 1,9 proc. Jest to wynik najlepszy z dotychczas mi znanych dla krajów Unii. Poprzednio, liderem w Unii był Cypr (1,6 proc. wzrostu), a za Cyprem były Hiszpania i Austria z wynikiem minus 2,9 procenta.

 

Należy wyrazić żal, że Polska nie dostarcza informacji do Eurostatu razem z większością krajów Unii. Brakuje też informacji między innymi dla Grecji, Szwecji i Finlandii. Z tego, co mi wiadomo, termin podawania komunikatów o PKB wynika z zapisów odpowiednich ustaw. Jestem pewien, że GUS mógłby wcześniej podawać takie komunikaty, gdyby rząd i parlament:

 

  1. przywiązywał większą wagę do informacji statystycznej,
  2. w związku z a, dofinansował statystykę państwową w drodze zwiększenia budżetu dla GUS u  z zastrzeżeniem, że PKB musi być liczony wcześniej.

Inwestycja w dobrą statystykę opłaci się bardziej niż wiele innych w administracji państwowej.


2009-05-22 16:17

Budżet państwa to nie budżet domowy

Dziennikarze i nieprofesjonaliści często porównują budżet państwa z budżetem domowym. Nic bardziej błędnego. Makroekonomia i mikroekonomia to są dwie różne bajki. Co prawda, w obu przypadkach mamy do czynienia z budżetem, ale prawa i mechanizmy są całkowicie odmienne. Zasadnicza różnica polega na charakterze uzyskiwanych dochodów. Rodzina zarabia pracując (czasem w szarej sferze), uzyskuje dochód ze świadczeń społecznych, czy zyski z kapitału bądź lokat. Może też pożyczać pieniądze (bez odsetek, z odsetkami bankowymi, z odsetkami lichwiarskimi). Państwo narzuca ciężary na podatników i może się zadłużać w znacznie większym stopniu niż rodzina, no, racjonalnie zachowująca się rodzina.

Państwo może, w razie potrzeby, znacznie łatwiej zwiększać swoje dochody, choćby podnosząc stawki podatkowe albo emitując papiery dłużne. Rodzina nie ma takich możliwości lub ma je w ograniczonym stopniu.

Deficyt budżetowy jest obowiązującym prawem, jego przekroczenie oznacza odpowiedzialność przed Trybunałem Stanu. Wydatki budżetu, zwłaszcza tzw, sztywne, czyli określone ustawowo, są z reguły realizowane, zaś rodzina wydaje swoje środki na ogół  bez planu, poza wydatkami na dobra niższego rzędu. Państwo nie bankrutuje, gdyż ma odpowiednie instrumenty, które temu są w stanie zapobiec. Jest właścicielem majątku, który może spieniężać, choćby w drodze prywatyzacji.

W rodzinie deficyt oznaczający przewagę wydatków na dochodami łata się w spontaniczny, a nie w zaplanowany sposób. Bankructwo jak najbardziej wchodzi w grę. Inne różnice, to drobiazgowe planowanie wydatków, czego, jak pokazują badania, nie ma w większości polskich rodzin. Różnice można mnożyć i jest ich znacznie więcej niż podobieństw.

Kwestie te są wykladane zwykle na drugim roku studiów dziennych na kierunkach ekonomicznych.


2009-05-15 0:29

Statystyka bankowa i emigranci

Można posługiwać się wiadomościami gazetowymi, można też samemu obejrzeć dane statystyczne NBP. Od wstąpienia do Unii w maju 2004 roku emigranci zarobkowi (rezydenci polscy, przebywający za granicą do roku) przysłali ok. 75 mld zł swoich wynagrodzeń, zaś inni polscy obywatele mieszkający dłużej niż rok za granicą, czyli tzw. nierezydenci przysłali 40,5 mld złotych. W sumie było to 115,5 mld złotych. W tym samym czasie cudzoziemcy zarabiający w Polsce wysłali do swoich krajów 13,1 mld złotych, zatem korzyść netto dla kraju wyniosła 101,2 mld złotych.

Liczby te są elementem bilansu płatniczego obejmują zarówno przekazy bankowe, jak i szacunki, między innymi na podstawie informacji z kantorów wymiany walut. Więcej kasy tu nie ma, a jeżeli coś jest, to tylko niewielki błąd szacunku.

 

 


2009-05-10 10:32

Zła wola

Posłanka Wróbel (PiS) stwierdziła w TVN24 w niedzielny poranek, że ”za czasów rządu PiS ludziom żyło się lepiej niż dziś i mogli sobie na więcej pozwolić”, czyli byli zamożniejsi.

Jest to kolejny przykład zerowej wiedzy ekonomicznej polskiego społeczeństwa i przykład czystego populizmu. Ile trzeba złej woli, aby nie zauważyć, że w roku 2008, kiedy PiS już nie rządził, PKB wzrósł o 4,8 proc. a spożycie indywidualne o 5,4 proc. (w dwóch poprzednich latach wzrost spożycia indywidualnego wyniósł tylko po 5,0 proc.). Przez cały czas rosną dochody realne w tempie niewiele różniącym się od tempa wzrostu spożycia.

Żeby wypowiedź posłanki Wróbel mogła być prawdziwa, dochody realne musiałyby spaść o około 8 procent. W rzeczywistości, w czasie globalnego kryzysu, zmniejszyło się tylko tempo wzrostu dochodów realnych w Polsce.