Media od lat prowadzą nagonki na różne instytucje, wielokrotnie robiąc to albo z niewiedzy, albo ze złej woli. W przypadku ZUS w grę wchodzi i jedno i drugie. Historie o pałacach ZUSu z basenami i kortami na dachach rozpowszechniał tygodnik Wprost, swoje zasługi w tworzeniu mitów na temat ZUS ma też program Uwaga TVN oraz tabloidy Fakt i Super Express. Jakoś nikt z redakcji Wprost nie skorzystał z oferty dożywotniego korzystania z opisanych przez tygodnik kortów i basenów.
Dzisiaj opinię publiczną poruszył tekst z Gazety Wyborczej. W tytule czytamy „ZUS latami zaniżał zasiłki chorobowe i macierzyńskie – orzekł Trybunał Konstytucyjny. Wiele osób o tym nie wiedziało i pieniędzy już nie odzyska.”
Poniżej obszerne fragmenty listu, jaki Aleksandra Wiktorow, była Prezes ZUS napisała dziś do Redaktora Gazety. Ciekaw jestem, czy Gazeta opublikuje ten list.
“Z przykrością muszę stwierdzić, że Gazeta kolejny raz dokonuje manipulacji, inicjując nagonkę na ZUS. Nie interweniowałam, kiedy była przez lata prezesem tej instytucji. Teraz nie jestem i mogę, a nawet mam obowiązek stanąć w jej obronie. Otóż ZUS nie tworzy przepisów z zakresu ubezpieczeń społecznych tylko je realizuje. Ustawy przyjmuje Sejm, a wydawane na ich podstawie rozporządzenia, w zależności od delegacji albo Prezes Rady Ministrów, albo Rada Ministrów albo odpowiedni minister (na ogół minister pracy). ZUS sam nie ma prawa dokonywać samoistnej interpretacji przepisów z zakresu ubezpieczenia społecznego. Wykonuje tylko to co przewiduje ustawa i rozporządzenia i tylko tak jak tam jest przewidziane. Nie może nie realizować przepisów, bo mu się nie podobają. Jeśli ma wątpliwości co do sposobu realizacji jakiegoś zapisu, wykładni - na zapytanie pisemne - pisemnie dokonuje Ministerstwo Pracy (minister lub wiceminister nadzorujący ubezpieczenia społeczne). W wielu przypadkach bierze się pod uwagę orzeczenia Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Sądu Najwyższego.
W swoim artykule, Dominika Wielowiejska oskarża ZUS, że od lat oszukuje społeczeństwo, błędnie obliczając podstawę wymiaru zasiłków chorobowych, macierzyńskich i opiekuńczych. Jest to manipulacja i szczucie na ZUS (jestem w pełni świadoma użytych tu słów). Jeśli Pani Redaktor zechciałaby włożyć trochę - minimum, wystarczyłoby 10 minut - pracy, to wiedziałaby, że składniki, jakie przyjmuje się do obliczania podstawy wymiaru zasiłków reguluje ustawa z dnia 25.06.1999 r. o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa.
Ponadto Sąd Najwyższy wydając orzeczenie potwierdził, że działanie w tej sprawie jest prawidłowe (orzeczenia z 11.05.2005, 6.09.2006, 19.10.2006, 22.11.2006, 10.03.20080, podobnie Trybunał Konstytucyjny w orzeczeniu z dnia 3.12.2007 (po części zmienił zdanie w orzeczeniu 24.06.2008). Z powyższego wynika, że ZUS nie mógł więc postępować inaczej w tej sprawie niż postępował.
Zasiłki chorobowe, macierzyńskie i opiekuńcze obliczane są nie przez ZUS a przez pracodawcę. Również pracodawca, który zatrudnia ponad 20 osób zasiłki te wypłaca, a Fundusz Ubezpieczeń Społecznych je ex post refunduje. ZUS nie wie i nigdy nie będzie wiedział, jakie są składniki wynagrodzenia poszczególnych pracowników w Polsce, kiedy dostali premię, nagrodę czy inny dodatek do wynagrodzenia. ZUS nie jest działem kadr dla wszystkich ubezpieczonych i nie decyduje o regulaminach wynagradzania w poszczególnych zakładach pracy. Prawidłowość spełniania obowiązków pracodawcy w zakresie ubezpieczeń społecznych może stwierdzić jedynie w czasie bezpośredniej kontroli u płatnika składek. Takiej kontroli przeprowadza się ok. 60 tys. rocznie.
(…)
Tytuł artykułu Dominiki Wielowiejskiej jak i jego treść są dla ZUS krzywdzące i obraźliwe. Jeśli kogoś należy winić to, według kolejności:
1. Sejm, który taka ustawę przyjął,
2. Ministra Pracy, który wydawał kolejne interpretacje jak realizować ustawę (dowody na piśmie)
3. Orzeczenia Sądu Pracy i Ubezpieczeń Społecznych, uznające właściwość rozwiązań i praktyki w tym zakresie.
(…)
Jeśli w wąskiej dziedzinie, jaką są ubezpieczenia społeczne, jest tyle manipulacji i nieprawdy, to jak mam wierzyć, że w innych dziedzinach nie jest podobnie. Na własnej skórze przekonałam się, że nie ma możliwości oczyścić się z oskarżeń stawianych przez media. Ale teraz nie bronię siebie, tylko instytucję, która działa zgodnie z prawem i jest za to opluwana.
Z wyrazami szacunku
Aleksandra Wiktorow”
Od lat znam Aleksandrę Wiktorow i jestem pełen uznania dla jej wiedzy i kompetencji z zakresu ubezpieczeń społecznych. Wszystko co dotyczy wypłat ZUS jest regulowane przepisami, ZUS, jak naprawdę jest kasą wypłacającą świadczenia. Jej list wyjaśnia jednoznacznie stan prawny. Sprawy z takiego stanu rzeczy nie zdają sobie na ogół politycy, i również dziennikarze.
Przy okazji przypominam, że niedawno w jednym z poprzednich blogów Mało włożyć, duzo wyjąć, pisałem o oczekiwaniach emerytalnych Polaków.