Blog Bohdana Wyżnikiewicza

Gospodarka widziana z dystansu

Archiwum: kwiecień 2009

2009-04-29 22:33

Zmiana PKB w USA nieporównywalna z europejską

Dużo zamieszania wywołuje dzisiejszy komunikat Bureau of Economic Analysis podający pierwszy przybliżony szacunek amerykańskiego PKB w pierwszym kwartale 2009 roku. Chodzi o to, że standard obliczań PKB w Stanach jest zupełnie inny niż stosowany w Polsce czy w innych krajach Unii Europejskiej. Spadek o 6,1 procenta nie dotyczy kwartalnej zmiany w stosunku do kwartału sprzed roku lecz zmiany sprowadzonej hipotetycznie do roku. Inaczej mówiąc wskaźnik amerykański pokazuje, jaka byłaby roczna zmiana PKB, gdyby zmiana z kwartału utrzymała się przez cały rok.

W efekcie takiej różnicy metodologicznej nie wiemy, o ile zmienił się amerykański kwartalny dochód narodowy według standardu stosowanego w Polsce i w Europie. Dowiemy się o tym z komunikatu Eurostatu w ciągu najbliższych kilku a może nawet kilkunastu tygodni. Zgodnie z amerykańską metodologią w czwartym kwartale 2008 roku PKB spadło w USA o 6,3 procenta, natomiast według obliczeń podanych przez Eurostat spadek w stosunku do czwartego kwartału 2007 roku wyniósł -0,8 procenta. Jeszcze bardziej zagmatwana była sytuacja w trzecim kwartale 2008 roku. Amerykanie podali spadek PKB o -0,5 proc., a Eurostat wzrost o 0,7 proc.

Rewizje danych z rachunków narodowych są w Stanach zwykle znacznie większe niż w Europie, co jest ceną za szybkie dostarczanie pierwszych szacunkow. Kolejne przybliżenie tempa zmiany amerykańskiego PKB dla pierwszego kwartału ukaże się 29 maja.

Pojawiający się w blogbanku liczni internauci, dla których gospodarka Stanów Zjednoczonych już dawno zbankrutowała będą rozczarowani faktem, że spadek PKB o 6,1 procenta w tym kraju w rzeczywistości europejskiej jest znacznie mniejszy.


2009-04-15 13:55

Słowacy zadowoleni z euro

Stało się to, co musiało się stać. „Puls Biznesu” podaje, że wprowadzenie waluty europejskiej na początku 2009 roku nie spowodowało wzrostu inflacji na Słowacji. Sama operacja zmiany waluty doprowadziła do wzrostu poziomu cen o 0,15 punktu procentowego, czyli o coś niezauważalnego, pozostającego na poziomie błędu szacunku. Inflacja idzie na Słowacji swoim torem i nie ma wiele wspólnego ze zmianą waluty.

 

Na Słowacji powtórzył się więc wzorzec braku wpływu technicznej zmiany waluty na poziom cen. Jak wszędzie wynikało to z odpowiedniego przygotowania się kraju do tej skomplikowanej operacji. Tak jak na początku transformacji Słowacy uczyli się od Polski zasad prywatyzacji, tak my teraz możemy czerpać nauki z wprowadzania euro. Na korzystanie z doświadczeń innych krajów europejskich nie bardzo można liczyć – minęło bowiem już tyle czasu od tej operacji, że zdążono zapomnieć o jej szczegółach.

 

Jest więc czego zazdrościć Słowakom. Oczywiście euro-sceptycy powiedzą, że trzeba poczekać z oceną, że pojawił się efekt cappuccino. Przypominam że chodzi tu o zjawisko szybszego wzrostu cen artykułów tanich i często kupowanych niż pozostałych dóbr i usług. Doniesienia „Pulsu Biznesu” zaprzeczają pojawieniu się efektu cappuccino. Co ważniejsze, aż 83 procent Słowaków jest zadowolonych z nowej waluty.

 

Przy okazji stwierdzam powszechnie obserwowany fakt, że media wolą złe informacje od dobrych, zatem o zadowoleniu Słowaków z euro mało kto pisze. Znacznie więcej jest doniesień o obawach i zagrożeniach. Można odnieść wrażenie, że za pesymistycznymi informacjami o euro na Słowacji i nie tylko, stoją przeciwnicy wprowadzenia euro w Polsce.


2009-04-07 21:19

Strefa euro trzyma się dobrze

Tygodnik The Economist zauważył, że poziom życia mierzony PKB przeliczonym na dolary według kursu walutowego znacząco pogarsza się w dwóch krajach piętnastki spoza strefy euro wobec krajów strefy. W 2007 roku Szwecja zajmowała czwarte miejsce pod względem PKB na 1 mieszkańca, a w 2009 roku spada na dziesiątą pozycję. Prognoza kursów i zmian PKB została dokonana została przez the Economist Intelligence Unit. Z kolei Wielka Brytania spadła z siódmego na dwunaste miejsce. Dania utrzymała swoją trzecią pozycję. Wielką Brytanię wyprzedziły Austria, Finlandia, Belgia, Francja, Niemcy i Włochy. Za Zjednoczonym Królestwem pozostają Hiszpania, Grecja i Portugalia.

Obliczenia w konwencji parytetu siły nabywczej walut, która lepiej oddaje poziom życia, dają odmienny obraz. Brytyjczycy nadal wyprzedzają Francuzów, Niemców i Włochów. Spadek PKB w tych krajach w 2009 roku EIU prognozuje na zbliżonym poziomie.

Całemu zamieszaniu są oczywiście winne są znaczne zmiany kursów walut. Przytoczone obliczenia pokazują jednak zalety euro jako stabilnej waluty. Brytyjczycy mają teraz droższe zakupy na kontynencie w porównaniu z sytuacją sprzed dwóch lat, a mieszkańcy strefy euro mogą taniej kupować na wyspie. Eurolandia górą!


2009-04-03 15:13

Huzia na ZUS

Media od lat prowadzą nagonki na różne instytucje, wielokrotnie robiąc to albo z niewiedzy, albo ze złej woli. W przypadku ZUS w grę wchodzi i jedno i drugie. Historie o pałacach ZUSu z basenami i kortami na dachach rozpowszechniał tygodnik Wprost, swoje zasługi w tworzeniu mitów na temat ZUS ma też program Uwaga TVN oraz tabloidy Fakt i Super Express. Jakoś nikt z redakcji Wprost nie skorzystał z oferty dożywotniego korzystania z opisanych przez tygodnik kortów i basenów.

 

Dzisiaj opinię publiczną poruszył tekst z Gazety Wyborczej. W tytule czytamy „ZUS latami zaniżał zasiłki chorobowe i macierzyńskie – orzekł Trybunał Konstytucyjny. Wiele osób o tym nie wiedziało i pieniędzy już nie odzyska.”

 

Poniżej obszerne fragmenty listu, jaki Aleksandra Wiktorow, była Prezes ZUS napisała dziś do Redaktora Gazety. Ciekaw jestem, czy Gazeta opublikuje ten list.

 

 

 

 

“Z przykrością muszę stwierdzić, że Gazeta kolejny raz dokonuje manipulacji, inicjując nagonkę na ZUS. Nie interweniowałam, kiedy była przez lata prezesem tej instytucji. Teraz nie jestem i mogę, a nawet mam obowiązek stanąć w jej obronie. Otóż ZUS nie tworzy przepisów z zakresu ubezpieczeń społecznych tylko je realizuje. Ustawy przyjmuje Sejm, a wydawane na ich podstawie rozporządzenia, w zależności od delegacji albo Prezes Rady Ministrów, albo Rada Ministrów albo odpowiedni minister (na ogół minister pracy). ZUS sam nie ma prawa dokonywać samoistnej interpretacji przepisów z zakresu ubezpieczenia społecznego. Wykonuje tylko to co przewiduje ustawa i rozporządzenia i tylko tak jak tam jest przewidziane. Nie może nie realizować przepisów, bo mu się nie podobają. Jeśli ma wątpliwości co do sposobu realizacji jakiegoś zapisu, wykładni - na zapytanie pisemne - pisemnie dokonuje Ministerstwo Pracy (minister lub wiceminister nadzorujący ubezpieczenia społeczne). W wielu przypadkach bierze się pod uwagę orzeczenia Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Sądu Najwyższego.

 

W swoim artykule, Dominika Wielowiejska oskarża ZUS, że od lat oszukuje społeczeństwo, błędnie obliczając podstawę wymiaru zasiłków chorobowych, macierzyńskich i opiekuńczych. Jest to manipulacja i szczucie na ZUS (jestem w pełni świadoma użytych tu słów). Jeśli Pani Redaktor zechciałaby włożyć trochę - minimum, wystarczyłoby 10 minut - pracy, to wiedziałaby, że składniki, jakie przyjmuje się do obliczania podstawy wymiaru zasiłków reguluje ustawa z dnia 25.06.1999 r. o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa.

 

Ponadto Sąd Najwyższy wydając orzeczenie potwierdził, że działanie w tej sprawie jest prawidłowe (orzeczenia z 11.05.2005, 6.09.2006, 19.10.2006, 22.11.2006, 10.03.20080, podobnie Trybunał Konstytucyjny w orzeczeniu z dnia 3.12.2007 (po części zmienił zdanie w orzeczeniu 24.06.2008). Z powyższego wynika, że ZUS nie mógł więc postępować inaczej w tej sprawie niż postępował.

 

Zasiłki chorobowe, macierzyńskie i opiekuńcze obliczane są nie przez ZUS a przez pracodawcę. Również pracodawca, który zatrudnia ponad 20 osób zasiłki te wypłaca, a Fundusz Ubezpieczeń Społecznych je ex post refunduje. ZUS nie wie i nigdy nie będzie wiedział, jakie są składniki wynagrodzenia poszczególnych pracowników w Polsce, kiedy dostali premię, nagrodę czy inny dodatek do wynagrodzenia. ZUS nie jest działem kadr dla wszystkich ubezpieczonych i nie decyduje o regulaminach wynagradzania w poszczególnych zakładach pracy. Prawidłowość spełniania obowiązków pracodawcy w zakresie ubezpieczeń społecznych może stwierdzić jedynie w czasie bezpośredniej kontroli u płatnika składek. Takiej kontroli przeprowadza się ok. 60 tys. rocznie.

 

(…)

 

Tytuł artykułu Dominiki Wielowiejskiej jak i jego treść są dla ZUS krzywdzące i obraźliwe. Jeśli kogoś należy winić to, według kolejności:

 

1. Sejm, który taka ustawę przyjął,

2. Ministra Pracy, który wydawał kolejne interpretacje jak realizować ustawę (dowody na piśmie)

3. Orzeczenia Sądu Pracy i Ubezpieczeń Społecznych, uznające właściwość rozwiązań i praktyki w tym zakresie.

 

(…)

 

Jeśli w wąskiej dziedzinie, jaką są ubezpieczenia społeczne, jest tyle manipulacji i nieprawdy, to jak mam wierzyć, że w innych dziedzinach nie jest podobnie. Na własnej skórze przekonałam się, że nie ma możliwości oczyścić się z oskarżeń stawianych przez media. Ale teraz  nie bronię siebie, tylko instytucję, która działa zgodnie z prawem i jest za to opluwana.

 

Z wyrazami szacunku

 

Aleksandra Wiktorow”

 

 

Od lat znam Aleksandrę Wiktorow i jestem pełen uznania dla jej wiedzy i kompetencji z zakresu ubezpieczeń społecznych. Wszystko co dotyczy wypłat ZUS jest regulowane przepisami, ZUS, jak naprawdę jest kasą wypłacającą świadczenia. Jej list wyjaśnia jednoznacznie stan prawny. Sprawy z takiego stanu rzeczy nie zdają sobie na ogół politycy, i również dziennikarze.

 

Przy okazji przypominam, że niedawno w jednym z poprzednich blogów Mało włożyć, duzo wyjąć, pisałem o oczekiwaniach emerytalnych Polaków.