Blog Bohdana Wyżnikiewicza

Gospodarka widziana z dystansu

Archiwum: marzec 2009

2009-03-17 22:52

Widać trafiłem w sedno

Bankier.pl często umieszcza fragmenty tekstów blogów w swoim serwisie informacyjnym, zgodnie zresztą z regulaminem bloga. Poniżej ”twórczość” internautów, czyli ich komentarze do mojego wpisu pt. Bułgaria przed Polską w strefie euro.

Opatrzę to dwoma komentarzami:

Widać trafiłem w sedno.

Widać, co sobą reprezentują, merytorycznie i nie tylko, aktywni czytelnicy bankiera.pl.

Konkluzja na końcu wpisu.

Autor: ~do autrora [83.29.214.*], 2009-03-17 11:01

Panu autorowi proponuje zmiane obywatelstwa na bulgarski i po sprawie

   

Re: Bohdan Wyżnikiewicz: Bułgaria przed Polską w strefie euro

Autor: ~Pepe [213.158.197.*], 2009-03-17 11:06

“tracimy szansę na szybki rozwój”..dobre;))))

bo w strefie euro to przecież każde z państw po minimum +9% rocznie…i to od lat

Bulgaria? Zlodzieje i prost…ki.

Autor: ~Jaaasne [83.17.93.*], 2009-03-17 11:42

Nie, dziekuje. Wole pozostac w naszej strefie… gospodarczej.

Bohdan Wyżnikiewicz: Bułgaria przed Polską w strefie euro

Autor: ~d. [82.210.138.*], 2009-03-17 14:00

Pani “liberałem” juz dziękujemy…proponuję wyjazd do Bułgarii;-)

a kim jest ten cudak o dziwacznym nazwiski Wyżnikiewicz , czy to jakiś

Autor  | ~baron-R [*] 2009-03-17 14:32

kolejny Brzęczyszczykiewicz ze stajni CASE czy innego pokracznego tworu w rodzaju Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową zwanego częściej Instytutem Mniemanologii Stosowanej ?
Ktoś już tu napisał że najgorsze wyniki wzrostu (o przepraszam ! ) - kurczenia się gospodarki ma strefa Ojro i to od lat. W tym roku niektórzy miłośnicy Ojro zanotują 2 cyfrowe spowolnienie gospodarcze. Ten kto wyzbywa się własnej narodowej waluty, która jest narzędziem do sterowania gospodarką jest “truflą jedno” albo klasycznym zdrajcą.
Na finał cytat z klasyka finansów czyli barona Rotschilda: “Dajcie mi władzę na pieniądzem Narodu a nieistotnym będzie to kto ustanawia Jego prawa”.
Ci co oddali swoje waluty dla Ojro są już tam gdzie baron sobie życzył resztę próbuje się skłonić do tego samego wszelkimi dostępnymi metodami :)

Bohdan Wyżnikiewicz: Bułgaria przed Polską w strefie euro

Autor: ~MW [83.24.152.*], 2009-03-17 15:50

Pan Bohdan zazdrościł euro braciom Słowakom teraz Bułgarom, Rumunom. Panie, komu Pan służysz ? Wynieś się Pan stąd , jesli Panu coś nie odpowiada i nie naganiaj ,bo to nudne się stało. Jesteśmy w Polsce - póki co.

Re: Bohdan Wyżnikiewicz: Bułgaria przed Polską w strefie euro

Autor: ~Donek [93.105.26.*], 2009-03-17 15:56

Wyżnikiewicz w lutym w Słowacji bezrobocie wzrosło z 9,0 do 9,7% jest to najwyższe bezrobocie od 12 lat i zasługa między innymi wprowadzenia euro.

Re: Bohdan Wyżnikiewicz: Bułgaria przed Polską w strefie euro

Autor: ~Janusz [83.20.129.*], 2009-03-17 19:04

To że Słowacja popełniła ogromny błąd wchodząc do euro i po niekorzystnym kursie to fakt, ale to nie znaczy, że masz pisać bzdury i wprowadzać ludzi w błąd.

cieszą mnie te wszystie opinie powyżej ponieważ świadczą że

Autor: ~Pepe [213.158.197.*], 2009-03-17 15:57

w referendum euro odrzucimy z palcem

Bohdan Wyżnikiewicz: Bułgaria przed Polską w strefie euro

Autor: ~Polak potrafi [194.63.135.*], 2009-03-17 17:49

Gdyby Chiny za walutę miały euro czy USD , to by się nie rozwijały . Własnie dlatego , że Chiny mają swoją walutę i że jest ona bardzo słaba ( tak jak teraz nasza kochana polska złotówka ) to dlatego tak szybko sie rozwijają i to od wielu lat . Cieszmy się , że kochana złotówka ma taki kurs do USD i euro jaki ma , bo możemy zwiększyć nasz eksport .
A poza tym , bądźmy polskimi patriotami , nie strassbourskimi !!!
Pieniądz narodowy to sukces ( polski złoty ) .

Słowacja przed Szwecją i Wielką Brytanią

Autor: ~d-x [85.193.248.*], 2009-03-17 19:12

Słowacja przez Szwecją i Wielką Brytanią w strefie Euro czy to znaczy ze teraz na Słowacji żyje sie tak wspaniale a w Szwecji jest nędza. Ciekaw jestem co jeszcze wymyślą aby szybciej wcisnąć nam to euro

Bohdan, wolę złotego.

Autor: ~Mihau [213.158.199.*], 2009-03-17 20:41

Moja firma usługowa nie wyrabia ze zleceniami, ludzi muszę nowych zatrudnić, sam po nocach siedzę, obroty wzrosły o 50% od lata. Co mi da jewro?

Bohdan Wyżnikiewicz: Bułgaria przed Polską w strefie euro

Autor: ~rżnijmy głupa dalej [77.254.35.*], 2009-03-17 21:23

ale ten wyżnikiewicz to palant

Na koniec cytat

Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów.
Autor: Stanisław Lem

 


2009-03-13 17:26

Bułgaria przed Polską w strefie euro

Przeczytałem w codziennym biuletynie EuroActiv, że Bułgaria lada moment ma rozpocząć starania o wejście do strefy euro. Wiele wskazuje na to, że powoli z lidera transformacji w Europie Środkowej Polska staje się maruderem. Tracimy jedną szansę po drugiej na szybki rozwój. Politycy i media zajmują się głupotami, zamiast myśleć o przyszłości kraju. Inne kraje porafią lepiej niż my korzystać z wolnego rynku, z obecnosci w Unii Europejskiej. 

Postęp w rozwoju kraju następował po wymuszonym przyjmowaniu rozwiązań warunkujących członkostwo kolejno w Banku Światowym, Międzynarodowym Funduszu Walutowym, OECD i wreszcie w Unii Europejskiej. Nie było wybacz, trzeba było liberalizować, otwierać, reformować i zmieniać. Stawiano twarde warunki, które były posłusznie realizowane. W przypadku wprowadzania euro pojawiło się trochę swobody, trochę luzu i hulaj dusza, piekła nie ma.

Wiadomość o Bułgarii wprawiła mnie w wislielczy nastrój. Teraz zazdroszczę Bułgarom i jednocześnie gratuluję im odwagi. Przypomniała mi się wizyta w Bułgarii w roku 1990, kiedy to regularnie wyłączano prąd w całej Sofii, a w restauracjach można było zamawiać tylko jajecznicę (z robitych jaj), o ile był prąd. Po powrocie do Warszawy i udaniu się do jednej z pierwszych eleganckich restauracji o nazwie Parnas (już nie istnieje) miałem uczucie wizyty na innej planecie.  

Zapraszam do lektury:

http://news.euractiv.com/Go/index.cfm?WL=88352&WS=84922_6210995&WA=8020


2009-03-11 18:52

Inwigilacja i Big Brother z niewiedzą w tle

Dziennikarze dochodzą do perfekcji w kreowaniu sensacji. Dziennik Dziennik umieścił na pierwszej stronie artykuł pod tytułem „Spis powszechny czy inwigilacja” pisząc o przygotowaniach do korzystania przez GUS z tzw. rejestrów administracyjnych, czyli baz danych w gestii Ministerstwa Finansów, ZUS, MSWiA i innych instytucji. W krajach Unii Europejskiej posługiwanie się rejestrami urzędowymi jest normą. Urząd statystyczny Danii praktycznie nie prowadzi badań statystycznych: nie musi, gdyż wie wszystko z rejestrów administracyjnych, z wielkością przepływów gotówki włącznie.

Dam prosty przykład. Po co prowadzić badania wynagrodzeń przy pomocy formularzy statystycznych, skoro takie dane są w ZUS. Znikają koszty w przedsiębiorstwach i poprawia się jakość statystyki.

W rozwiniętych krajach nie ma z tym problemu, z jednego zasadniczego powodu: przestrzegana jest tam tajemnica statystyczna. Urzędy statystyczne nikomu, powtarzam, nikomu, pod żadnym pozorem, powtarzam, pod żadnym pozorem nie przekazują zebranych przez siebie informacji. Istnieją bardzo wyrafinowane procedury gwarantujące przestrzeganie takiej tajemnicy. System jest absolutnie szczelny. Tajemnica statystyczna jest też gwarantem wiarygodności statystyki.

W Polsce o tajemnicy statystycznej mało kto wie. Panuje mylne przekonanie, rodem z PRL, że każdy może do woli grzebać w danych statystycznych. Tak myśleli prokuratorzy z kilku małych miast w Polsce, którzy ukarali kilkutysięcznymi grzywnami dyrektorów urzędów statystycznych w kilku miastach oraz prezesa GUS za odmowę wydania formularza statystycznego F-01 jednego przedsiębiorstwa. Nie zdawali sobie sprawy, że naruszają tym samym przepisy prawa obowiązującego w Unii Europejskiej. Mało tego, wysłali antyterrorystów do prezesa GUS celem dokonania przeszukania w budynku GUS. Swoją drogą wysyłanie antyterrorytstów do urzędnika państwowego w randze sekretarza stanu jest ewenementem. Po kilku godzinach impasu ktoś stuknął się w głowę i wycofał antyterrorystów.

Taką samą niewiedzą jak prokuratorzy z małych miast wykazał się profesor Michał Kulesza komentując sensacyjne doniesienia dziennika Dziennik tamże i inni komentatorzy porównując rzecz zwykłą w Unii do orwellowskiego Big Brothera.

Tak naprawdę, to dopiero w GUS dane, o które ta cała awantura, będą właściwie chronione. Aktualnie dostęp do rozproszonych danych z rejestrów ma administracja, bo po coś w końcu te dane są gromadzone.


2009-03-04 18:13

Mało włożyć, dużo wyjąć

Poruszenie opinii publicznej wywołała informacja, że pierwsze wypłaty z kapitałowych emerytur z OFE wyniosły 23 zł i 65 groszy miesięcznie. Ludzie mogli odnieść wrażenie, że polska reforma systemu emerytalnego okazała się totalną klęską, a wszystkich przyszłych emerytów czeka bieda z nędzą.

 

 

Powyższa informacja okazała się bardziej niż nieścisła. Nie napisano, że emerytka, której przypadła taka wypłata otrzyma równocześnie wielokrotność tej kwoty w ramach pierwszego filara. Istotą reformy systemu jest bowiem stopniowe wypieranie starego systemu, a to co obserwujemy, to tylko nieśmiały początek.

 

 

23,65 zł dotyczy jednej konkretnej kobiety urodzonej w 1949 roku, która zgromadziła w OFE około 5 tys. złotych. Wpłacała ona do OFE średnio około 50 zł miesięcznie i przytrafiały się jej przerwy w zatrudnieniu. Zgromadzona kwota gwarantuje wypłaty tej wysokości na około 20 lat, tak by przy założeniu średniego statystycznie czasu „dożycia” zgromadzonych środków wystarczyło do końca życia emerytki. Kolejne roczniki emerytek, a od 2014 roku także emerytów będą otrzymywały coraz większe kwoty z systemu OFE, a wypłaty z pierwszego filara (klasycznego ZUS) będą powoli zastępowane wypłatami kapitałowymi.

 

 

Histeria wytworzona przy debiucie pierwszej drobnej wypłaty emerytury z OFE jest wymowna. Bez większej przesady można powiedzieć, że ludzie oczekują bardzo wysokich emerytur po krótkim okresie pracy i niskim poziomie składek wnoszonych do systemu. Powstaje zasadnicze pytanie, kto miałby wypełniać lukę między wypłacaną emeryturą a oczekiwaniami. Inwestowanie składek początkowo dawało imponujące zwroty, po czym sytuacja się znacznie pogorszyła.

 

 

W tradycyjnym systemie repartycyjnym ubezpieczeń społecznych, który wprowadzono w latach 30-ch ubiegłego wieku emerytury były wypłacane ze składek ludzi aktualnie pracujących. Taki system działa bez większych problemów pod warunkiem utrzymywania odpowiedniej proporcji między liczbą pracujących i liczbą pobierających emerytury. Przy odpowiednio wysokiej relacji jednych do drugich składki emerytalne nie muszą nawet być bardzo wysokie.

 

 

Takiego systemu nie da się utrzymać przy starzejącym się społeczeństwie, w którym ludzie przechodzą na emerytury średnio dobrze przed 60-tką, tak, jak ma to miejsce w Polsce. Rosnące składki powodują obciążenia kosztów pracy i emerytury muszą być przez to coraz niższe. Powstaje poważny kłopot, jeżeli prawo uniemożliwia obniżanie wysokości emerytur. Jedynym wyjściem stają się gigantyczne dotacje z budżetu oznaczające także wyższe podatki. Kontynuacja systemu repartycyjnego doprowadziłaby niechybnie do katastrofy polegającej na pauperyzacji wielu emerytów z dolnych decyli rozkładu dochodów.

 

 

System emerytur kapitałowych rozwiązuje problem w kilku aspektach. Obciąża co prawda, budżet w okresie przejściowym między systemem repartycyjnym a kapitałowym, jednak doprowadza do odpowiedzialności ludzi za ich własne emerytury: tyle dostajesz, na ile zapracowałeś. Stwarza też możliwość powiększania osobistego wkładu do systemu dzięki obracaniu kapitałem przez zarządzających funduszami OFE.

 

 

Nowy system wymusza na przyszłych emerytach, zrozumienie tego, że ich emerytura będzie główne zależała od kwoty zgromadzonej w formie składek. Jeżeli ktoś zamierza płacić składki przez 25 lat, to nie może oczekiwać wysokiej emerytury przez następne 25 lat. Jeżeli natomiast ktoś pracuje 40 lat i dodatkowo płaci składki w prywatnej ubezpieczalni, to może liczyć na znacznie lepsze zabezpieczenie materialne po przejściu na emeryturę.

 

 

Jeden z krytyków systemu emerytalnego, ultra-liberał, zmarł przedwcześnie. Po tym smutnym fakcie okazało się, że przez pewien czas przed śmiercią przestał opłacać składki ZUS (był bowiem przedsiębiorcą i sam opłącał sobie składki) uznając to za bezsens, jak się domyślam. Z największym trudem, w drodze wyjątku, udało się odzyskać rentę rodzinną dla wdowy i dzieci.

 

 

Morał z powyższej historii jest taki, że zanim ktoś weźmie się za krytykę systemu ubezpieczeń społecznych powinien go poznać i zrozumieć oraz wyciągnąć wnioski dla siebie i swoich bliskich.

 

 

 

 

 

 

 

 

 


2009-03-01 21:58

Węgierski pomysł

Węgierska inicjatywa pozyskania ponad 150 mld euro pomocy (pożyczki) dla Europy Środkowo – Wschodniej była, moim zdaniem, chybionym posunięciem. Po pierwsze, takie sprawy uzgadnia się z wyprzedzeniem kanałami dyplomatycznymi, lub co najmniej zabiega się o wsparcie. Tymczasem uczestnicy mini-szczytu sprawiali wrażenie zaskoczonych. Po drugie, kwota wymieniona przez Węgrów wygląda na przesadnie dużą. Dla pokazania proporcji: PKB Polski w 2007 roku wyniosło 308 mld euro, Republiki Czeskiej 127, Rumunii 123, a Węgier 101 mld euro.

Z punktu widzenia interesu rozwojowego Polski, przede wszystkim, a także i innych krajów zadłużanie się w obecnej sytuacji może doprowadzić do poważanych kłopotów ze spłatą długu w przyszłości. Jeżeli na nawet dojdzie do konieczności jakiegoś tam powiększenia deficytu budżetowego w bieżącym roku, co jest scenariuszem z małym prawdopodobieństwem realizacji, to lepiej poczekać, aż problem się pojawi, a nie zadłużać się tylko dlatego, że ktoś ma zupełnie inną sytuację. Nie można wykluczyć, że Węgrzy, aktualni beneficjenci kredytów MFW, zgłaszając taki postulat, chcieli w ten sposób przykryć swoją trudną sytuację kredytem dla całego regionu. Sytuacja gospodarcza Polski, Bułgarii, Słowacji i Republiki Czeskiej nie jest w końcu taka zła.

Nie można też wzorować się na reakcjach na kryzys w krajach znacznie bardziej zamożnych niż nasz region. Kraje rozwinięte mogą sobie pozwolić na stagnację poziomu życia obywateli, gdyż ten poziom jest odpowiednio wysoki, nasza sytuacja jest odmienna. Trzymanie dyscypliny fiskalnej powinno być ważnym zadaniem do realizacji przez rząd. Wyciąganie ręki po dodatkowe kredyty nie byłoby rozsądne. Wykorzystanie dodatkowych pieniędzy mogłoby mieć podobny charakter do opisanego w moim poprzednim blogu pt. „Socjalizm po bankowemu w USA”.