Spadające prognozy
Światowy kryzys finansowy zaczyna coraz bardziej odczuwalnie dotykać gospodarkę realną. Prognozowanie wzrostu gospodarczego z zastosowaniem modeli ekonometrycznych staje się trudne, gdyż surowe wyniki wymagają odpowiednich korekt z wykorzystaniem wiedzy eksperckiej. Tam, gdzie korekty takie nie są nanoszone prognozy odróżniają się optymizmem. W trakcie październikowej międzynarodowej konferencji badaczy koniunktury ekonometrycy zajmujący się gospodarką amerykańską mówili, że ich modele na ogół nie wskazują na nadchodzenie recesji.
Złe wieści z gospodarki amerykańskiej, pogarszanie się nastrojów a także kilka gorszych wskaźników makroekonomicznych dla Polski dotyczących listopada, wszystko to przyczyniło się do prawie powszechnego obniżania prognoz wzrostu gospodarczego w 2009 roku. Dziennik “Puls Biznesu” podał dziś prognozę wzrostu PKB o 1,7 proc., powstałą jako posumowanie ankietowania ekonomistów bankowych.
Odnoszę wrażenie, że ekonomiści bankowi wykazują większy pesymizm niż inni ekonomiści. Patrzą na gospodarkę z perspektywy sektora, który w bardzo specyficzny sposób odczuwa kryzys finansowy. Potwierdzeniem tej tezy są grudniowe wyniki tzw. konsensusu londyńskiego, w którym średni wzrost PKB szesnastu krajowych i zagranicznych ośrodków prognostycznych wynosi 2,8 proc. Jest to 0,6 pkt proc. mniej niż przed miesiącem i 1,2 proc. mniej niż przed dwoma miesiącami. Taki przypływ pesymizmu jest rzadkim przypadkiem.
Ciekawie przedstawiają się także prognozy dla wzrostu gospodarczego dla Stanów Zjednoczonych. Prognostycy są dość ostrożni i wstrzemięźliwi w głoszeniu pesymizmu. Międzynarodowy Fundusz Walutowy obniżył w listopadzie październikową prognozę z +0,1 proc. do –0,7 proc. Panel ekspertów Economist Intelligence Unit prognozuje jednoprocentowy spadek amerykańskiego PKB (do niedawna była mowa o spadku o 0,2 proc.). Janusz Jankowiak podaje swoją prognozę (w dzisiejszej Gazecie Wyborczej) dwuprocentowego spadku PKB za Oceanem.
Moim zdaniem, prognoza EIU wydaje się, według stanu wiedzy na dzisiaj, najbardziej prawdopodobna. Podobnie jest z prognozą EIU dla Polski wynoszącą 2,9 proc.
PS. Szara strefa gospodarcza, zgodnie z europejską metodologią rachunków narodowych powinna być wliczana do wytwarzania PKB. W przypadku krajów nadbałtyckich ich szybki wzrost w oststnich latach można przypisywać wielu czynnikom, choćby niewielkim rozmarom gospodarek, dużemu napływowi FDI per capita czy też głębokiej deregulacji.