Propaganda klęski
Ceny rosną – lodówka pusta – idzie bieda. Taki tytuł zawiera pierwsza strona dzisiejszego (24 czerwca 2008 r.) wydania dziennika Fakt. Gazetę kupował kierowca amerykańskiej półciężarówki (na oko dwutonowej) na stacji benzynowej Shella przy Al. Sikorskiego w Warszawie.
Zastanawiam się, co było intencją „redaktora” Faktu. Poza zwróceniem uwagi na siebie chyba tylko poprawa samopoczucia ludzi leniwych, bez inicjatywy czy nie rozumiejących realiów Polski 2008 roku. Chodziło także o rozbudzenie postaw roszczeniowych, o namawianie do wyrażania niezadowolenia. Ludzie słabo wykształceni lub bez jakiegokolwiek wykształcenia będą święcie wierzyli, w te brednie: „Przecie w gazecie stało napisane, że idzie bida”.
Zastanawia mnie jak daleko można się posunąć w zakłamywaniu rzeczywistości, robieniu ludziom wody z mózgu i szerzeniu defetyzmu. Nasuwa mi się nieprzyjemne skojarzenie, niech czytelnicy domyślą się jakie. Demokracja pozwala na takie naganne działania, ja jednak nadal uważam, może naiwnie, że jednak wcześniej czy później zwycięży zdrowy rozsądek.