Blog Bohdana Wyżnikiewicza

Gospodarka widziana z dystansu

Archiwum: październik 2007

2007-10-21 22:14

Tunel wzdłuż rzeki

W Warszawie wybudowano tunel wzdłuż Wisły. Od początku stał się on tematem drwin kabareciarzy - widać rzeczywistość w kapitalizmie nie jest tak bogata, jak w socjalizmie i kabareciarzom brakuje pomysłów na żarty. Ostatnio, w trakcie kampanii wyborczej wątek ten podjęli przeciwnicy polityczni tych, którym się udało coś w Warszawie wreszcie wybudować z ważnych inwestycji drogowych.
Z tunelu drwią kabareciarze (ich prawo) i sfrustrowani politycy, którzy uciekają od dyskusji merytorycznych. Zupełnie inne opinie reprezentują kierowcy samochodów osobowych poruszający się po Warszawie, w tym autor tego bloga. Zdaniem wielu i moim, była to odważna i potrzebna inwestycja drogowa, która oddzieliła ruch samochodowy na Wisłostradzie od ruchu na Moście Świętokrzyskim. W ten sposób zlikwidowane zostały korki i przejazd przez najbardziej uciążliwy odcinek Wisłostrady. Uroczo wyglądający Most Świętokrzyski ma lokalne znaczenie i przed budową tunelu był niemiłosiernie zatłoczony. Teraz kto chce, ten przejedzie przez most bez tłoku, gdyż nie jest problemem dostanie się z Wisłostrady na most i odwrotnie, z mostu na Wisłostradę. Za usprawnienie ruchu na Wisłostradzie dałbym autorowi pomysłu medal za wybitne zasługi dla Miasta Stołecznego Warszawy i za ochronę środowiska.

Ktokolwiek był w większych miastach Europy, takich jak Paryż czy Madryt, ten widział wiele tuneli równoległych do rzek. Przez rzeki łatwiej jest budować mosty niż tunele, choć i tunele pod rzekami nie są rzadkością. Sęk w tym, że Warszawa ma za mało dróg przelotowych i mnie osobiście drażni narzekanie na znakomity pomysł umieszczenia Wisłostrady w tunelu. Podobne rozwiązanie ma być zastosowane na ciągu ulic Witosa - Sikorskiego - Dolina Służewiecka - Rzymowskiego. Tym razem chodzi o oddzielenie ruchu z przelotowej Trasy Siekierkowskiej od lokalnego ruchu na Stegnach, Służewiu i Ursynowie.

Jestem pewien, że znowu znajdą się, tak jak znaleźli się teraz, pozbawieni wyobraźni wyśmiewacze takiej inwestycji. Powiedzą: kto buduje tunelu w środku miasta zamiast stawiać wiadukty i estakady. Jednym z argumentów za tunelem jest troska o najstarszy w Warszawie kościół św. Katarzyny na Służewiu Górnym. Ponadto, za tunelem przemawia lekko pagórkowaty teren, przez który aktualnie przebiega trzypasmowe przedłużenie Trasy Siekierkowskiej. Poza tym wyrośliśmy z siermiężnego socjalizmu, w którym oszczędzało się na wszystkim, a przede wszystkim na wygodzie ludzi.


2007-10-12 21:57

Sztuka debatowania

Zawiodła mnie gospodarcza część dzisiejszej debaty telewizyjnej przywódców dwóch największych partii politycznych. Nie wiem jaki program zamierzają oni realizować po dojściu do władzy (pewnie jeden z nich będzie premierem). Publiczność usłyszała coś, co było wiadome od dawna: PiS preferuje model etatystyczny, PO model prorynkowy. Na argument Donalda Tuska o wyborze przez emigrantów zarobkowych liberalnej gospodarki irlandzkiej czy brytyjskiej Jarosław Kaczyński nie zareagował. Jest to zresztą argument autorstwa profesora Jana Winieckiego, na który trudno znaleźć jakikolwiek sensowny kontrargument.  

Debaty gospodarcze w praktyce nie mają w Polsce miejsca na forach publicznych. Debatują ekonomiści na rozmaitych konferencjach, ale nie są to wydarzenia szczególnie uważnie obserwowane i relacjonowane przez media. Co istotne, profesjonalni ekonomiści stosunkowo łatwo osiągają konsensus, opinie odmienne od konsensusu głoszą zwykle tzw. dinozaury, czyli ekonomiści tęskniący za „dobrymi” czasami PRL. Przygotowanie ekspercie polityków w sprawach gospodarki jest zwykle żałosne. Nawet  nie zawsze wiedzą o czym mówią. Niektórzy twierdzą, że mówią o ekonomii, a tak naprawdę usiłują mówić o gospodarce. Angielszczenie języka polskiego jest rzeczą straszną: po angielsku economy to gospodarka, a economics to ekonomia (czyli taka nauka).  Chciałbym usłyszeć w trakcie debat od polityków ich zdania w takich sprawach jak: 


  • Jaka powinna być polityka makroekonomiczna, czyli polityka fiskalna, pieniężna i strukturalna?

  • Jak należy zreformować finanse publiczne, by takie polityki mogły być skutecznie realizowane?

  • Kiedy i jak zostanie poszerzona swoboda prowadzenia działalności gospodarczej?

  • Co zamierza się czynić, by Polska nie spadała w dół w większości rankingów międzynarodowych [diagnoza w moich poprzednich blogach], tylko zaczęła przesuwać się w górę tych rankingów?

  • Co z wejściem Polski do strefy euro?
Czyż wymagam za dużo? Mógłbym postawić jeszcze dziesiątki pytań szczegółowych, ale po co? Najbardziej obawiam się odpowiedzi, że gospodarka rośnie, zatem nie ma potrzeby majstrowania przy niej. Najbardziej żałosnym wymową debaty było zastępowanie dyskusji merytorycznej wzajemnymi oskarżeniami o kłamstwa, o nieprzygotowanie się do debaty, unikanie odpowiedzi wprost na pytania i poruszanie pobocznych wątków nie wnoszących nic do debaty.

Nieumiejętność mieszczenia się w wyznaczonym regulaminem debaty czasie jest przejawem braku profesjonalizmu.