Blog Bohdana Wyżnikiewicza

Gospodarka widziana z dystansu

Archiwum: lipiec 2007

2007-07-25 12:26

Pokolenie Internetu

Włosy stają dęba na głowie po ujawnianiu kolejnych informacji o okolicznościach tragicznego wypadku niedaleko Grenoble. 22-letni kierowca prowadził autokar zdając się na nawigację satelitarną w systemie GPS. Onet.pl pisze: „Śledczy badają hipotezę, że kierowca bezgranicznie ufał systemowi nawigacji GPS, który wskazywał mu trasę, którą pojechał jako krótszą i bardziej prostą do Grenoble.” Takie podejście do rzeczywistości jest typowe dla młodych ludzi wychowanych w epoce Internetu. Dla nich nie istnieje nic, czego nie ma w Internecie. Zdrowy rozsądek zaczyna być wypierany przez współczesną technikę.

Kontakty ze studentami szkół ekonomicznych potwierdzają powyższe spostrzeżenia. Niektórzy studenci zamiast z zalecanych podręczników uczą się do egzaminów korzystając z Wikipedii. Stwarza to różne zagrożenia. Jednym jest spłycenie wiedzy, innym przyswojenie sobie informacji wątpliwej jakości. Miałem wątpliwą przyjemność recenzowania prac magisterskich pisanych i z ubolewaniem stwierdzam, że powołania na źródła internetowe wypierają powołania na źródła pisane. Te źródła często są też cytowane za Internetem. W skrajnych przypadkach taka sytuacja grozi zamianą procesu studiowania na umiejętność szperania w Internecie. Tymczasem w Internecie nie ma ambitnych podręczników akademickich.

Znajomy szef domu maklerskiego opowiadał mi o swoich młodych pracownikach, bezpośrednich uczestnikach operacji giełdowych. Nie mógł wyjść z podziwu dla ich kompetencji, skłonności do ryzyka itd. Z jednym miał tylko kłopot. Stwierdził, że w ogóle nie potrafią pisać. Działają oni tylko w konwencji przypominającej pismo obrazkowe albo komiks. Trudno się temu dziwić, w trakcie studiów, na których przeważają egzaminy testowe. Praktycznie nikt od nich nie wymaga pisania tekstów lub wymaga szczątkowo. O umiejętności pisania decyduje, zresztą zawsze tak było, jakość szkoły średniej.

Osobiście jestem gorącym zwolennikiem Internetu i nowinek technicznych, ale równocześnie jestem jeszcze większym zwolennikiem zdrowego rozsądku.


2007-07-20 9:48

Wylansować Gombrowicza

Zamieszanie wokół zestawu lektur szkolnych jest klasycznym przykładem tzw. działań przeciwskutecznych, czyli takich, które dają efekt przeciwny do zamierzonego. Podjęta przez ministra oświaty próba eliminacji z polskich szkół Witolda Gombrowicza spotkała się ze sprzeciwem trzeźwo myślących intelektualistów z ministrem kultury i dziedzictwa narodowego na czele i w końcu samego premiera. Tym samym utwory Witolda Gombrowicza, który wyprzedził sposobem myślenia epokę, w której żył, stają się hitem wydawniczym.

Zdzisław Łapiński (http://www.gombrowicz.pl/i4.html) pisze w podsumowaniu biografii Witolda Gombrowicza:

„Był jednym z tych pisarzy środkowoeuropejskich, którzy sytuację zacofania cywilizacyjnego własnego kraju umieli wykorzystać dla krytycznego spojrzenia na nowoczesną myśl i sztukę swoich czasów. Stworzył dzieła wybiegające w daleką przyszłość - pomógł przenieść się swoim czytelnikom ze świata modernizmu do świata postmodernizmu. W Polsce wywarł niezmierny wpływ na literaturę, ale jeszcze płodniejszą okazała się jego inspiracja w teatrze - bez niego nie mielibyśmy ani Tadeusza Kantora, ani Jerzego Grotowskiego. We Francji w jego twórczości odnajdywali się kolejno egzystencjaliści, strukturaliści i dekonstrukcjoniści. Chociaż jego utwory stały się strawą dla wybrednych intelektualistów, pozostał autorem “do czytania”, autorem książek atrakcyjnych już w swojej warstwie zewnętrznej, dzięki sensacyjnej fabule, groteskowym postaciom, czarnemu humorowi, wreszcie niezwykłej elastyczności języka, obejmującego wszystkie rejestry stylistyczne.”

Doszło to tego, że odbywają się happeningi polegające na tajnych (z zachowaniem sprawdzonych reguł konspiracji) spotkaniach młodych ludzi, w takcie których czytane są co smaczniejsze fragmenty utworów Gombrowicza.

Podobna negatywna kampania rozpętana w Polsce przeciwko filmowi „Ostatnie kuszenie Chrystusa” reżyserii Martina Scorsese (adaptacji książki Nikosa Kazantzakisa) przyczyniła się do zapełnienia sal kinowych. Bez histerii bigotów ten trudny w odbiorze film miałby znacznie mniejszą widownię.

Specjaliści od marketingu i promocji mają podręcznikowy przykład kształtowania skutecznych kampanii reklamowych.


2007-07-02 23:02

Polska najbiedniejszym krajem 25-tki

Najnowsze dane Eurostatu pokazują, że w roku 2006 Polska przesunęła się z 24. na 25. pozycję pod względem PKB na mieszkańca. Łotwa wyprzedza nas o 3 pkt. procentowe (podstawą jest średnia dla 27 krajów), a my wyprzedzamy Rumunię o 15 pkt. procentowych. Rozszerzenie Unii o Rumunię i Bułgarię spowodowało oczywiste zmniejszenie dystansu do średniej unijnej PKB ustanowionej przez 27 krajów do 53 procent (z 49 proc. w roku 2005 przy średniej dla 25 krajów). Wyprzedzenie Polski przez Łotwę było nieuniknione, łudziłem się jednak, ze nastąpi to dopiero w bieżącym roku.  

Jeszcze nie tak dawno mieliśmy wyższe PKB na mieszkańca niż wszystkie trzy kraje nadbałtyckie. Z ust pewnego eksperta usłyszałem, że nie ma się czym przejmować, bowiem taki rezultat jest wynikiem emigracji zarobkowej z Łotwy, czy wyjazdami Rosjan do Rosji, zatem PKB Łotwy jest odnoszone do mniejszej liczby ludności. Można się pocieszać na różne sposoby, nie zmienia to jednak rzeczywistości. Nie można wykluczyć, że znajdą się i tacy, którzy ponownie stwierdzą, że statystyka kłamie, a udział w tym kłamstwie ma także szatan.  

Przyczyny degradacji położenia Polski wobec innych krajów zarysowałem we wcześniejszym moim wpisie do blogbanku zatytułowanym „Tracimy w rankingach”. Mimo, informacyjnego charakteru mojej oceny, kilku blogowiczów pozwoliło sobie na mało eleganckie komentarze, co zmusiło mnie do ich usunięcia ze względu na używanie sformułowań powszechnie uznanych za nieprzyzwoite.  

Zastanawia mnie dlaczego uświadamianie faktów i ich interpretacja budzi tyle agresji. Czy eksperckie podważanie propagandy sukcesu jest nie do zaakceptowania przez osoby, które uwierzyły takiej propagandzie? Trzeba wyraźnie powiedzieć, że polskie sukcesy gospodarcze bledną przy sukcesach krajów, które bardziej intensywnie reformują swoje gospodarki i prowadza bardziej liberalną politykę gospodarczą.  

Utrata względnej pozycji przez Polskę jest bezdyskusyjna. Niewątpliwe sukcesy gospodarcze lat 90-tych to już historia.