Tracimy w rankingach
Polska spada w kolejnych rankingach międzynarodowych. Na jaki ranking nie popatrzeć: atrakcyjności inwestycyjnej, globalizacji, postrzegania korupcji, klimatu dla prowadzenia interesów. Nie błyszczymy też w ratingach międzynarodowych. W konfrontacji z coraz większą liczbą krajów tracimy i tak nie najwyższe pozycje, jakie udało się nam zająć w ubiegłych latach. Pogarszanie pozycji jest wyraźną prawidłowością, nie można zatem mówić o przypadku, nieobiektywnych kryteriach, czyjejś złej woli i winić za to statystykę.
Powinniśmy się raczej poważnie zastanowić, co jest przyczyną obiektywnego zjawiska względnego pogarszania międzynarodowej pozycji Polski w gospodarce i w jej otoczeniu. Z pewnością nie ma jednej przyczyny, lecz jest ich wiele. Spróbuję wymienić kilka najważniejszych.
Po pierwsze, Polska wolniej niż inne kraje wprowadza reformy systemu regulacji. Problemem jest zarówno przeregulowany system gospodarczy, jak i niesprawna, często ogarnięta złą wolą administracja państwowa i jej mało przychylne zastawienie do przedsiębiorczości. Skutkiem takiego stanu rzeczy jest przerośnięta biurokracja stanowiąca między innymi pożywkę dla korupcji.
Po drugie, po znakomitej dekadzie lat dziewięćdziesiątych, a zwłaszcza drugiej jej połowy, w Polsce nastąpiło spowolnienie rozwoju gospodarki rynkowej. Zbyt wcześnie zaczęto w Polsce fetować sukces kapitalizmu, rozbudowano świadczenia społeczne, usztywniono regulacje rynku pracy.
Po trzecie, Polska dużo traci w wyniku niepotrzebnych i gorszących sporów z inwestorami zagranicznymi. Wystarczy wspomnieć sprawę Eureko i PZU, nagonkę na zagraniczne sieci sklepów wielko-powierzchniowych, a ostatnio zamieszanie wokół Mittal Steel. Inwestorzy z poczuciem krzywdy zniechęcają kolejnych, a ze znalezieniem kraju chętnego na przyjęcie inwestora zagranicznego nie ma problemu w tej części Europy.
Po czwarte, konkurenci Polski w wyścigu globalnym (nie tylko z Europy) najwyraźniej robią większe postępy niż my. Obecna dekada jest dekadą emerging markets. Tymczasem jesteśmy krajem, a którym pracuje połowa ludzi zdolnych do pracy w wieku produkcyjnym, a średni wiek przechodzenia na emeryturę należy do najniższych w Unii Europejskiej. Należymy do grupy krajów o najniższych w Unii nakładach na badania i rozwój (w relacji do PKB), a udział produktów wysokich technologii w eksporcie jest kompromitująco niski.
P.S. Lech Wałęsa słusznie zauważył - stłucz Pan termometr, nie stwierdzisz Pan gorączki.
BW