Blog Bohdana Wyżnikiewicza

Gospodarka widziana z dystansu

Archiwum: luty 2007

2007-02-24 22:23

O pełnym cyklu koniunkturalnym

 Ze zdumieniem przeczytałem fragmenty wypowiedzi wicepremier rządu i Minister Finansów w telewizji tvn24 z wtorku 20 lutego podane w Onecie za PAP:

Według Gilowskiej, po raz pierwszy od czasu pojawienia się w Polsce gospodarki rynkowej obserwujemy pełny cykl (koniunkturalny - PAP) i nie wiadomo, jak długo będzie on trwać.

“Moim zdaniem [...] może trwać pięć - sześć lat, a to jest dopiero pierwszy rok. Od maja 2006 roku obserwujemy bardzo wyraźne oznaki wzrostu tempa wzrostu wielu wskaźników, w tym PKB” - powiedziała Gilowska.

Dodała, że pierwszym rokiem cyklu jest według niej okres od maja 2006 do maja 2007 roku.

Moje zdumienie wynika z faktu, że jako pilny obserwator wydarzeń w gospodarce od ponad 20 - lat już na początku obecnej dekady napisałem dłuższy artykuł w „Rzeczpospolitej” na temat pierwszego pełnego cyklu koniunkturalnego w Polsce z lat 1990 - 2001. Każdy, kto umieści na wykresie roczne tempa wzrostu produktu krajowego brutto z tego okresu dojrzy klasyczną sinusoidę ilustrującą cykl koniunktury. Cykl rozpoczęła recesja transformacyjna, w roku 1997 PKB wzrósł ponad 7 procent, a w roku 2001 wzrost obniżył się do 1,1 proc. Nie pojawiła się, co prawda, otwarta recesja, jednak tak poważne spowolnienie wzrostu w gospodarce przechodzącej transformację obserwatorzy utożsamiają z recesją. Na objawy recesji wskazywały też inne wskaźniki.

Przebieg cyklu koniunkturalnego określa się zwykle ex post, a nie ex ante, zatem trudno zrozumieć stwierdzenie Pani Premier, ze pierwszym rokiem cyklu jest okres od maja 2006 do maja 2007. Najważniejszy (choć nie jedyny) wskaźnik ilustrujący cykle koniunktury - PKB liczony jest dla kwartałów, a nie miesięcy, a jak wiadomo, maj ani nie otwiera ani nie zamyka kwartału, tylko jest w samym jego środku.

Co do długości cyklu rozpoczętego od słabego ożywienia przedakcesyjnego w roku 2003, osobiście jestem zdania, że potrwa on, podobnie jak poprzedni cykl, około 10-11 lat, tak jak ma to miejsce w krajach rozwiniętych gospodarczo.


2007-02-06 14:20

Jeszcze o statystyce

Reakcje na mój poprzedni blog skłoniły mnie do napisania kolejnego. Pozwolę sobie poświęcić go definicji statystyki. Encyklopedie krajowe i zagraniczne w bardzo podobny sposób definiują statystykę. Jest to nauka zajmująca się zbieraniem, klasyfikacją, analizą i interpretacją danych liczbowych oraz, przy zastosowaniu teorii prawdopodobieństwa ustalaniem prawidłowości i tendencji przy pomocy agregatów i odpowiednio konstruowanych mierników [Webster's Encyclopedic Unabridged Dictionary of the English Language - swobodne zmodyfikowane tłumaczenie własne].

Siedmiotomowa Nowa Encyklopedia PWN podaje m. in. taki komentarz: Statystyka jest dyscypliną nauki, która zajmuje się formułowaniem metod liczbowego przetwarzania indywidualnych informacji statystycznych w celu opisu i wnioskowania statystycznego.

W krajach najbardziej rozwiniętych gospodarczo rozszerza się zakres narzędzi stosowanych do badań statystycznych i obok metod o rodowodzie probabilistycznym stosuje się metody programowania liniowego. Eksperymentalne zastosowania takich metod mają miejsce przy badaniu wydajności pracy w administracji publicznej w krajach Skandynawskich i w Holandii.

Konwencja bloga powstrzymuje mnie przed rozwijaniem spraw definicyjnych. Mam cichą nadzieję, że moje wyjaśnienia przyczynią się do bardziej obiektywnego spojrzenia na statystykę. Jej zasługi w innych dziedzinach nauki, na przykład tam, gdzie prowadzi się doświadczenia czy eksperymenty są nieocenione. Przy przestrzeganiu reguł sztuki nikt nie zarzuca statystyce kłamstw, a wychwala korzyści z niej płynące. Statystyka, w każdej formie, pełni bowiem przede wszystkim służebną rolę.

Na zakończenie przytoczę początek hasła „statystyka” z czasów Marka Twaina z Encyklopedyji Powszechnej S. Orgelbranda z roku 1884: Statystyka, jako umiejętność obejmuje wszystkie fakta życia społecznego danego kraju, państwa lub ludzkości i przedstawia takowe w stosunkach liczebnych. Należy ona słusznie do nauk społecznych i jest jedną z najważniejszych chociaż najmłodszych między temi umiejętnościami.