Blog Bohdana Wyżnikiewicza

Gospodarka widziana z dystansu

Archiwum: styczeń 2007

2007-01-29 23:13

Czy statystyka kłamie?

Przytoczony przez Pana Andrzeja Arendarskiego wyrwany z kontekstu cytat z Marka Twaina w sprawie statystyki jako najwyższego rodzaju kłamstwa jest, moim zdaniem, chybiony. W czasach Twaina znaczenie statystyki było nieporównanie mniejsze niż dzisiaj, choć niewątpliwie w życiu publicznym była ona obecna. Spisy ludności przeprowadzano bowiem już w starożytności. Mark Twain, mój ulubiony pisarz z dzieciństwa, miał najwyraźniej awersję do liczb i do wszystkiego co się z liczbami wiązało.  

Ludzie często nazywają statystyką coś, co nią nie jest. Mówią, na przykład, że jeżeli koń ma cztery nogi, a człowiek dwie, to średnio mamy po trzy nogi. Błąd w rozumowaniu polega na tym, że statystyka nie zajmuje się porównywaniem pięści i nosa, lecz opisuje zjawiska w dużych i jednorodnych zbiorowościach liczących setki, tysiące i miliony obserwacji, a nie dwie czy trzy.  

Statystyka bywa natomiast często przedmiotem manipulacji, ale to już nie jest wina statystyki, tylko manipulatorów. Doświadczony statystyk czy ekonomista natychmiast widzi manipulację, gorzej ze zwykłymi zjadaczami chleba. Ci często są podatni na takie manipulacje, jako, że poziom wiedzy ekonomicznej w społeczeństwach wielu krajów jest niski.  

Statystyką nie jest też ranking krajów, czy przedsiębiorstw, lecz co najwyżej zestawieniem podanym w formie tabeli. O tym, że Polska wypada beznadziejnie w wielu rankingach krajów decyduje między innymi skłonność do nieustannego narzekania przez polskich przedsiębiorców. Liczące się rankingi często ankietują przedsiębiorców prosząc o opinie o jakości rządzenia, legislacji gospodarczej, korupcji itd. Najwidoczniej w innych krajach przedsiębiorcy wyrażają korzystniejsze opinie.


2007-01-23 12:12

Mit w sprawie euro

Wspólna waluta europejska budzi emocje, co jest zrozumiałe. Eurosceptycy lubią tworzyć mity zniechęcające do euro. Najbardziej rozpowszechnionym mitem z tego zakresu jest twierdzenie, że wprowadzenie euro powoduje wyższą inflację. Rzeczywistość tego nie potwierdza. Dane statystyczne pokazują, że wprowadzenie wspólnej waluty miało śladowy wpływ na inflację. Analizy Eurostatu, biura statystycznego Unii dowodzą, że tzw. efekt euro, czyli „czysty” wpływ zmiany waluty w roku 2002 (euro w obiegu) był odpowiedzialny za wzrost inflacji zaledwie o 0,12 - 0,29 proc. ze wzrostu cen o 2,3 proc.

Eurostat wyjaśnia też, skąd bierze się przekonanie zwykłych ludzi o gwałtownym wzroście cen z powodu euro. Mamy tu do czynienia z postrzeganiem inflacji przez pryzmat cen najczęściej kupowanych towarów o niskich cenach: piwo w lokalu, kawa, gazeta. Rzeczywiście, Eurostat potwierdza szybszy wzrost cen takich towarów niż wynosił wskaźnik inflacji. Rzecz jednak w tym, że inne składniki koszyka inflacyjnego drożały wolniej lub wręcz taniały. Ludzie przyjmują z radością obniżanie cen i szybko o tym zapominają, natomiast głośno wyrażają zniecierpliwienie, kiedy następuje ich wzrost.

Komisja Europejska przeprowadza wśród społeczeństw krajów członkowskich badania postrzegania inflacji. Okazuje się, że po wprowadzeniu euro w 12 krajach postrzeganie inflacji okazało się znacznie większe od inflacji notowanej przez statystyków. Do chwili wprowadzenia euro inflacja postrzegana pokrywała się z inflacją rzeczywistą. Można to porównać do odczuwania niższej temperatury niż wskazuje termometr, kiedy przy lekkim mrozie wieje zimny wiatr. Prezenterzy prognoz pogody niejednokrotnie mówią o temperaturze faktycznej i odczuwanej.

PS.

Szanowni Państwo,

Dziękuję za wpisy i komentarze do moich tekstów. Nie przewiduję prowadzenia polemik, chyba, że poruszony problem uznam za ważny, interesujący i oryginalny. Wyjątkowo tym razem zwrócę się do dwóch osób, które są aktywne w blogbanku. Pana lesec79 namawiałbym do pogłębienia swojej wiedzy ekonomicznej i do zaprzestania wypisywania sądów świadczących o totalnej ignorancji. Zkolei Pana makanaki zapraszam na swój wykład do wyboru na WNE, jeżeli myślimy o tym samym WNE. Byłaby okazja do bezpośredniej wymiany poglądów.

PS.2

Na prośbę Pana Dawida podaję ścieżkę do informacji Eurostatu o “efekcie euro”:

http://epp.eurostat.ec.europa.eu/cache/ITY_PUBLIC/2-18062003-AP/EN/2-18062003-AP-EN.HTML


2007-01-16 15:28

Polska na tle świata

Wpływowy brytyjskiego tygodnik „The Economist” na ostatnich trzech stronach zawsze zamieszczał najważniejsze dane makroekonomiczne dla dwóch grup krajów: dla najważniejszych krajów rozwiniętych gospodarczo i dla tzw. emerging markets, czyli gospodarek wschodzących. Od Nowego Roku nastąpiła zmiana. Zlikwidowano podział na dwie grupy krajów. W nowym układzie w jednej tabeli wyodrębniono sześć grup krajów: najważniejsze gospodarki świata, strefę euro, resztę Europy, Azję z Australią, Amerykę Południową i Bliski Wschód z RPA.

W sumie uwzględniono 42 najważniejsze kraje świata. Skutkiem nowego podejścia, które pochwalam, jest między innymi zatarcie podziału na kraje rozwinięte i rozwijające się oraz stworzenie dla wszystkich obserwowanych krajów wygodniejszych warunków do porównań w skali globalnej. Polska znalazła się między Norwegią i Rosją, o kolejności zadecydował oczywiście wyłącznie alfabet. Polska na tle świata wygląda średnio. Tempem wzrostu PKB wyprzedzamy tylko kraje najbardziej rozwinięte, jesteśmy w grupie ośmiu krajów o dwucyfrowym wzroście produkcji przemysłowej, zaliczamy się do czołówki świata pod względem niskiej inflacji. W listopadzie mieliśmy najwyższą stopę bezrobocia. Małym pocieszeniem jest ponad 25 procent bezrobocia w Arabii Saudyjskiej w marcu 2006 roku.   Polska zalicza się do mniejszości 16 krajów o ujemnym bilansie handlowym, podobnie jest z ujemnym saldem na rachunku obrotów bieżących bilansu płatniczego. Niczym nadzwyczajnym nie jest umocnienie się złotego wobec dolara w ciągu ostatniego roku: stało się to udziałem większości krajów. Po prostu dolar osłabł.  

Na ujemne saldo budżetu pozwala sobie bardzo wiele krajów. Według prognozy „The Economist” rekordzistą w roku 2007 będzie Egipt (-8 proc. PKB). Niezwykle wysoka nadwyżka budżetowa, bo aż 19,3 proc. PKB oczekiwana jest w Norwegii. Poziom stóp procentowych mamy bliski średniemu w świecie, zaś Warszawski Indeks Giełdowy pokazuje jeden z większych wzrostów w ciągu 2006 roku.   


2007-01-02 12:10

Dwója z wiedzy ekonomicznej

Brak wiedzy ekonomicznej w społeczeństwie jest powszechny. Kilka lat temu wykładałem w prywatnej szkole wyższej na kierunku „Zarządzanie funduszami ubezpieczeń na życie”. Okazało się, że w co najmniej dwóch przypadkach studentki trzeciego roku studiów dziennych nie wiedziały co to są procenty(!), nie mówiąc o nieudzieleniu odpowiedzi na pytanie, ile to jest pięć procent ze stu. Według mojej orientacji, wiedza taka powinna była być opanowana jeszcze w szkole podstawowej.

(more…)