Zadziwił mnie komentarz analityka Bankiera.pl Krzysztofa Kolanego do lipcowych danych GUS o produkcji sprzedanej przemysłu. Właściwie trudno byłoby mi zgodzić się z choć jedną tezą sformułowaną przez Krzysztofa Kolanego.
Po pierwsze, nie bardzo wiadomo dlaczego KK zajmuje się miesięczną, a nie roczną zmianą poziomu produkcji sprzedanej przemysłu, co jest powszechnie stosowane w analizach. Porównywanie miesięcznych zmian nie bardzo ma sens. Tak się składa, że lipcowa produkcja zawsze, powtarzam zawsze, jest niższa niż czerwcowa. Można się o tym przekonać choćby oglądając wykresy w informacjach GUS o dynamice produkcji przemysłowej. Widzę dwa wytłumaczenia takiego zachowania przemysłu. Pierwszym jest fakt powszechnego udawania się na urlopy w lipcu (mniej ludzi pracuje), a drugim trudno wytłumaczalna utrzymująca się od początku transformacji prawidłowość, że w marcu, czerwcu i wrześniu, czyli w miesiącach zamykających kwartały, wartości produkcji sprzedanej są najwyższe z trzech miesięcy kwartałów. Pozostałość po gospodarce planowanej centralnie?
Po drugie, jeżeli KK uparł się przy miesięcznej zmianie produkcji, to „po wyeliminowaniu wahań sezonowych” spadek produkcji w lipcu wynosi 0,3 proc., co jest mniejsze od błędu statystycznego. Trudno zatem mówić o „bardzo niemiłej niespodziance” w świetle uwag w akapicie powyżej. Nie można też zapominać, że są to wyniki wstępne, które najprawdopodobniej będą skorygowane za miesiąc.
Po trzecie, nie bardzo rozumiem uwagi, że „w czerwcu …u naszych zachodnich sąsiadów spadek był głębszy”, gdyż wyniósł 0,6 proc. Różnica między 0,3 i 0,6 jest zbyt mała do wyciągania jakichkolwiek konkluzji. Jaki sens ma porównywanie czerwca w Niemczech z lipcem w Polsce? Znając zasadę zamykania w lecie zakładów samochodowych w Niemczech dla wymiany parku maszynowego w związku z wprowadzaniem nowych modeli aut i wysyłaniem załóg na urlopy, spadek produkcji przemysłowej w lipcu w porównaniu z czerwcem jest tam gwarantowany.
Po czwarte, trudno byłoby mi zgodzić się ze stwierdzeniem KK, że „sektor wytwórczy dostał lekkiej zadyszki”. Miesięczny wzorzec wzrostu w przemyśle jest opisany w pierwszym akapicie i nie ma żadnej zadyszki. Pomijam już niejasne określenie „sektor wytwórczy”.
Po piąte, wydźwięk komentarza KK jest jednoznacznie negatywny, podczas gdy w skali roku lipcowy wzrost sprzedaży przemysłu jest dwucyfrowy i utrzymuje się na poziomie średniej dla pierwszych siedmiu miesięcy roku.
Po lekturze komentarza KK potwierdza się stara dziennikarska zasada, że dla dziennikarza najlepsze są złe wiadomości, a dobrymi nie warto się zajmować. Tym samym znalazłem odpowiedź na pytanie postawione w pierwszym zdaniu drugiego akapitu. Skoro można było wybrać między kilkoma wskaźnikami, to wybrany został najbardziej niekorzystny, tyle, że był to wybór mało fortunny, co starałem się wykazać wyżej.